Spanking - filmy, opowiadania, zdjęcia, dyskusje

Spanking forum

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Dodana została kategoria opowiadań M/m i m/m. Do tej części przeniesione są wszystkie pasujące opowiadania, szczególnie opowiadania Pawła.

Napisz odpowiedź

Napisz nowego posta
Opcje

Kliknij w ciemne pole na obrazku, aby wysłać wiadomość.

Powrót

Podgląd wątku (najnowsze pierwsze)

marek czesc3
2012-04-28 16:46:07

I wten oto sposób, Marek poczuł się o dobre 5 lat młodszy. W obciętych włosach, z paskiem w gotowości, kontrolami powrotów, kładzenia się spać, i wstawania, oraz sprawdzania lekcji. No i tu nowa niespodzianka.
Pod wieczór wrócili samochodem do domu, weszli do mieszkania a tam czekała na nich już mama
- Cześć synku - powiedziała i pocałowała w policzek, tak jak to robiła jak marek był mały, po tym dała mu klapsa w pupę - I jak pupa ?? - spytała
- w porządku, to znaczy boli
- czyli w porządku - zaśmiała się mama, a Markowi zrobiły się rumieńce na twarzy.
- Myślę że musimy porozmawiać poważnie z naszym synem - powiedziała - a własnie kochanie pokaż co kupiłeś - powiedziała do męża
- Proszę, zobacz, myślę że wystarczy na naszego synka, jak będzie niegrzeczny - powiedział i podał żonie tawse.
- Ou ou, ładnie ładnie, i widzisz mareczku po co było pyskować
- Nie wiem mamo, przepraszam Cię, proszeni ebijcie mnie już zresztą jestem na to za duży, ja mam 17 lat- powiedział.
- Ale zachowujesz się jak mały chłopiec i tak cię będziemy traktować, chodź z niami do salonu, porozmawiamy. Poszli do salony i usiedli na sofach, choć Marek ledwo zasyczał przy siadaniu.
- Więc jak widzisz, trochę zmieni się teraz dyscyplina, w naszym domu - powiedział tata
- No widzę, a raczej czuję - uśmiechnął się Marek choć wcale do śmiechu mu nie było.
- Oj moje ukochane małe... - usmiechnęła się mama i poglaskała synka po główce.
- Więc - zaczął tata - będziesz dostawał solidne lania na gołą pupę, tak jak kiedyś.
- Alle tato , ja nie...
- na razie my mówimy, potem tobie damy dojść do głosu
- synku po prostu uważamy z tatą, że ostatnio za bardzo pozwalasz sobie, nie uczysz się i trzeba wrócić do starego systemu
- ale mamo lanie to nie rozwiązanie- zaprotestował Marek
- no nie wiem - wtrącił tato - pamiętasz jak paliłeś papierosy w wieku 12 lat - pamiętam - no własnie dostałes lanie paskiem, i co palisz teraz - no nie - no własnie
- ale od początku - mama - jak byłeś mały i strasznie buntowałeś się w sklepie kup to , kup tamto, żadne prośby i groźby nie pomagały, aż w końcu zaprowadziłam cię na zaplecze, zdjęłam majtki wlałam parę klapsów i problem znikł, potem hm... jak miałeś ze 11 lat, mówiłam żebyś nie grał w piłkę w domu, przyjechała Alicja , gracie sobie w piłę, a tu nagle bach, i szyba poszła, dostaliście obydwaj niezłe wciry i więcej w piłkę nie graliscie przynajmniej w domu, a jak miałeś lat 13 byłeś strasznym bałaganiarzem , a teraz nie dość że utrzymujesz porządek to i jeszcze mi pomagasz, i pamiętasz co uczyniłam żeby tak było ???
- pamiętam mamusiu, dałaś mi lanie - no więc sam widzisz synu że lanie ma na ciebie pozytywny wpływ - powoedział tata
- no ładnie się wkopałem - pomyślal
- dobrze będą też jak za dawnych czasów ograniczenia na wyjścia z domu , komputer, gry i telewizje oraz będziemy sprawdzać ci lekcję, oraz monitorowac kiedy kładziesz się spać
- no bez przesady
- cicho bo będzie jeszcze jedno lanie- marek się zdygał i już nic nie mowił
- wiec tawse, swith i pasek.. albo nie niech one leżą schowane , ale pasek powiesimy nad łóżkiem abys wrazie czego pamiętał co cie czeka, a teraz zjesz kolacje, odrobisz lekcję, umyjesz się i pojdziesz spać -
razem zjedli kolację , marek razem z mamą odrobił lekcję , umył się , a wracajęc do pokoju zobaczył że na scianie nadłóżkiem wisi pasek, połozył się pod kołdrę, przyszła mama, ucalowała go i powiedziała slodkich snow;)

boląca pupa
2012-04-17 21:10:21

Kris napisał:

Autor: Badboy
opowiadanie z nieaktywnego forum: http://www.lanie8122.fora.pl

Było lato. Marek miał na sobie biały t – shirt i błękitne krótkie spodenki do połowy uda. Mama gotowała obiad a nasz 17 –latek chciał by zgodziła się na wieczorny wypad na ognisko i powrót rano. Niestety mama nie chciała się zgodzić. W obawie przed możliwością picia alkoholu, zabroniła Markowi wyjścia. Z resztą jego ostatnie wyniki w szkole, sugerowały bardziej konieczność pilnej nauki i zaprowadzenia surowej dyscypliny. Marek nie chciał pogodzić się z wyrokiem mamy i pozwolił sobie na za dużo. Pyskowania nie tolerowano w tym domu. Mama kazała mu stanąć w kącie przedpokoju z rękami na głowie i zastanowić się nad sobą. Marek wiedział, że nie długo ojciec wróci z pracy i zastając go w tej jednoznacznej pozycji zechce go dodatkowo ukarać. Wiedział również, że ojciec wróci zmęczony i na pewno nie będzie się z nim patyczkował. W dodatku słowa mamy:
-Szykuj tyłek i marsz do kąta!
Były aż nadto jasnym przekazem co go czeka. Marek dostawał lanie w dzieciństwie. Stojąc twarzą do ściany zastanawiał się kiedy to pas poszedł po raz ostatni w ruch. Nie mógł sobie przypomnieć. Zastanawiał się co zrobi ojciec? Czy dostanie w skórę, jak sugerowała mama? A jeśli tak to czy będzie lanie na gołą? Nie wiedział. Jednej strony zasłużył na karę, ale czy takiego starego konia wypada jeszcze bić? Stojąc tak w kącie usłyszał szczęk zamka drzwi wejściowych. To był ojciec. Był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył swojego syna w przedpokoju.
-Co się stało? – zapytał.
-Mama kazał mi tu czekać na ciebie tato – odpowiedział Marek.
-To widzę, ale co nabroiłeś?
-Pyskowałem mamie – powiedział nieśmiało chłopak.
-Poczekaj tu, zaraz wracam i porozmawiamy sobie o twoim zachowaniu.
Ojciec wszedł do mieszkania i poszedł do kuchni. Przywitał się z mamą. Marek słyszał rozmowę rodziców.
-Jak w pracy kochanie? – zapytała mama.
-jak zwykle masa roboty.
-Odpocznij sobie, za pół godziny będzie obiad.
-Co Marek robi w kącie?
-Jak zwykle był nieposłuszny, w dodatku pyskuje. – narzekała mama.
-Porozmawiam z nim po obiedzie – odpowiedział ojciec.
-Obawiam się kochanie, że tym razem rozmowa nie wystarczy.
-Jak to....? – zapytał ojciec.
-Myślę, że powinieneś mu spuścić lanie.
-Co? On ma 17 lat.
-Owszem, ale zachowuje się jak bezczelny szczeniak i tak powinieneś go traktować. Kiedy dostawał regularnie w skórę, był znacznie bardziej posłuszny i nie pyskował. On w ogóle się nie uczy. Widziałeś jego oceny/
-Tak, masz racje jest fatalnie.
-Myślę, że parę pasów przemówi mu do rozsądku. On potrzebuje twardej ojcowskiej ręki.
-Tylko czy lanie to właściwe rozwiązanie? – zastanawiał się ojciec.
-Oczywiście. Chłopak sąsiadów dostał ostatnio niezłe wciry i teraz chodzi jak w zegarku.
-Ale żeby znów go bić?
-Niestety kochanie to twój obowiązek. Inaczej nie wyrośnie na uczciwego człowieka.
-Hmmm – zastanawiał się ojciec.
-W dodatku w jego wieku tylko lanie na goły tyłek przyniesie pożądany efekt.
-Skoro tak myślisz, to będę musiał go skarcić.
-I powiedz mu żeby po laniu przygotował wszystkie swoje długie spodnie. Zostaną obcięte i obszyte na maszynie. Skoro zachowuje się jak dzieciak będzie się tak ubierał. Jego spodnie do szkoły już obcięłam.
-Nie uważasz, że to przesada. On jest już w zasadzie mężczyzną?
-A niech się jego koledzy śmieją. Może krótkie spodenki i lanie pasem nauczy go dorosłości.
-Skoro tak sadzisz, niech tak będzie – powiedział ojciec i poszedł powrotem do przedpokoju.
W kącie stał krnąbrny syn. Słyszał całą rozmowę i spojrzał na ojca z przerażeniem mówiąc:
-Tato, proszę nie bij mnie. Przepraszam, już będę posłuszny.
-Niestety chłopcze marka się przebrała i twój tyłek dziś będzie czerwony. A ty będziesz długo pamiętał , że siedzisz.
-Tato. Proszę.
-Dosyć! Natychmiast do swojego pokoju. Za 10 minut masz czekać z pasem w ręce i bez spodni i majtek! Będzie lanie!
-Tak tato.
-I jeszcze jedno. Mama zdecydowała, że wszystkie twoje długie spodnie zostaną przerobione na szorty.
-Tato proszę nie. Ja mam 17 lat...
-A ponieważ zachowujesz się jak dzieciak dostaniesz lanie i będziesz nosił krótkie spodenki. Znając mamę nie będą to spodenki do kolan.
-Tato....
-Marsz do pokoju, bo zaraz pójdziesz do ogrodu po rózgę!
-Tak tato.
-I przygotuj wojskowy pas dziadka.
-Tak tato – odpowiedział Marek i posłusznie jak mały chłopak poszedł do swojego pokoju. Ojciec był w szoku. W jednej chwili krnąbrny chłopak zamieni się w potulnego chłopca, który wie że za chwilę dostanie zasłużone lanie. Marek zamknął drzwi za sobą i poszedł do szafy szukać pasa. Wiedział, że tym razem będzie manto. Miał nadzieję, że ojciec nie zleje go po udach, bo nosząc obcięte krótko przez mamę spodnie, wszystko będzie widać. Przypomniał sobie lanie na stole, które dostał za palenie w 6 klasie na wycieczce. Czerwone pręgi po pasie widać było przez prawie tydzień. Wszyscy w szkole wiedzieli, że dostał lanie. I to nie tylko dla tego, że miał kłopoty z siedzeniem w twardej ławce szkolnej.

hdr
2012-04-17 17:26:13

i tak dalej

bicie bicie jak wmadrycie
2012-04-07 18:46:46

Kris napisał:

Autor: Badboy
opowiadanie z nieaktywnego forum: http://www.lanie8122.fora.pl

Było lato. Marek miał na sobie biały t – shirt i błękitne krótkie spodenki do połowy uda. Mama gotowała obiad a nasz 17 –latek chciał by zgodziła się na wieczorny wypad na ognisko i powrót rano. Niestety mama nie chciała się zgodzić. W obawie przed możliwością picia alkoholu, zabroniła Markowi wyjścia. Z resztą jego ostatnie wyniki w szkole, sugerowały bardziej konieczność pilnej nauki i zaprowadzenia surowej dyscypliny. Marek nie chciał pogodzić się z wyrokiem mamy i pozwolił sobie na za dużo. Pyskowania nie tolerowano w tym domu. Mama kazała mu stanąć w kącie przedpokoju z rękami na głowie i zastanowić się nad sobą. Marek wiedział, że nie długo ojciec wróci z pracy i zastając go w tej jednoznacznej pozycji zechce go dodatkowo ukarać. Wiedział również, że ojciec wróci zmęczony i na pewno nie będzie się z nim patyczkował. W dodatku słowa mamy:
-Szykuj tyłek i marsz do kąta!
Były aż nadto jasnym przekazem co go czeka. Marek dostawał lanie w dzieciństwie. Stojąc twarzą do ściany zastanawiał się kiedy to pas poszedł po raz ostatni w ruch. Nie mógł sobie przypomnieć. Zastanawiał się co zrobi ojciec? Czy dostanie w skórę, jak sugerowała mama? A jeśli tak to czy będzie lanie na gołą? Nie wiedział. Jednej strony zasłużył na karę, ale czy takiego starego konia wypada jeszcze bić? Stojąc tak w kącie usłyszał szczęk zamka drzwi wejściowych. To był ojciec. Był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył swojego syna w przedpokoju.
-Co się stało? – zapytał.
-Mama kazał mi tu czekać na ciebie tato – odpowiedział Marek.
-To widzę, ale co nabroiłeś?
-Pyskowałem mamie – powiedział nieśmiało chłopak.
-Poczekaj tu, zaraz wracam i porozmawiamy sobie o twoim zachowaniu.
Ojciec wszedł do mieszkania i poszedł do kuchni. Przywitał się z mamą. Marek słyszał rozmowę rodziców.
-Jak w pracy kochanie? – zapytała mama.
-jak zwykle masa roboty.
-Odpocznij sobie, za pół godziny będzie obiad.
-Co Marek robi w kącie?
-Jak zwykle był nieposłuszny, w dodatku pyskuje. – narzekała mama.
-Porozmawiam z nim po obiedzie – odpowiedział ojciec.
-Obawiam się kochanie, że tym razem rozmowa nie wystarczy.
-Jak to....? – zapytał ojciec.
-Myślę, że powinieneś mu spuścić lanie.
-Co? On ma 17 lat.
-Owszem, ale zachowuje się jak bezczelny szczeniak i tak powinieneś go traktować. Kiedy dostawał regularnie w skórę, był znacznie bardziej posłuszny i nie pyskował. On w ogóle się nie uczy. Widziałeś jego oceny/
-Tak, masz racje jest fatalnie.
-Myślę, że parę pasów przemówi mu do rozsądku. On potrzebuje twardej ojcowskiej ręki.
-Tylko czy lanie to właściwe rozwiązanie? – zastanawiał się ojciec.
-Oczywiście. Chłopak sąsiadów dostał ostatnio niezłe wciry i teraz chodzi jak w zegarku.
-Ale żeby znów go bić?
-Niestety kochanie to twój obowiązek. Inaczej nie wyrośnie na uczciwego człowieka.
-Hmmm – zastanawiał się ojciec.
-W dodatku w jego wieku tylko lanie na goły tyłek przyniesie pożądany efekt.
-Skoro tak myślisz, to będę musiał go skarcić.
-I powiedz mu żeby po laniu przygotował wszystkie swoje długie spodnie. Zostaną obcięte i obszyte na maszynie. Skoro zachowuje się jak dzieciak będzie się tak ubierał. Jego spodnie do szkoły już obcięłam.
-Nie uważasz, że to przesada. On jest już w zasadzie mężczyzną?
-A niech się jego koledzy śmieją. Może krótkie spodenki i lanie pasem nauczy go dorosłości.
-Skoro tak sadzisz, niech tak będzie – powiedział ojciec i poszedł powrotem do przedpokoju.
W kącie stał krnąbrny syn. Słyszał całą rozmowę i spojrzał na ojca z przerażeniem mówiąc:
-Tato, proszę nie bij mnie. Przepraszam, już będę posłuszny.
-Niestety chłopcze marka się przebrała i twój tyłek dziś będzie czerwony. A ty będziesz długo pamiętał , że siedzisz.
-Tato. Proszę.
-Dosyć! Natychmiast do swojego pokoju. Za 10 minut masz czekać z pasem w ręce i bez spodni i majtek! Będzie lanie!
-Tak tato.
-I jeszcze jedno. Mama zdecydowała, że wszystkie twoje długie spodnie zostaną przerobione na szorty.
-Tato proszę nie. Ja mam 17 lat...
-A ponieważ zachowujesz się jak dzieciak dostaniesz lanie i będziesz nosił krótkie spodenki. Znając mamę nie będą to spodenki do kolan.
-Tato....
-Marsz do pokoju, bo zaraz pójdziesz do ogrodu po rózgę!
-Tak tato.
-I przygotuj wojskowy pas dziadka.
-Tak tato – odpowiedział Marek i posłusznie jak mały chłopak poszedł do swojego pokoju. Ojciec był w szoku. W jednej chwili krnąbrny chłopak zamieni się w potulnego chłopca, który wie że za chwilę dostanie zasłużone lanie. Marek zamknął drzwi za sobą i poszedł do szafy szukać pasa. Wiedział, że tym razem będzie manto. Miał nadzieję, że ojciec nie zleje go po udach, bo nosząc obcięte krótko przez mamę spodnie, wszystko będzie widać. Przypomniał sobie lanie na stole, które dostał za palenie w 6 klasie na wycieczce. Czerwone pręgi po pasie widać było przez prawie tydzień. Wszyscy w szkole wiedzieli, że dostał lanie. I to nie tylko dla tego, że miał kłopoty z siedzeniem w twardej ławce szkolnej.

zmyślający_Crank
2011-12-22 23:19:31

To był ciężki dzień. Marek wracał ze szkoły a w głowie tylko rozmyślał co powiedzieć mamie aby się nie wydało że dostał dziś aż trzy jedynki. Wiedział doskonale że mama będzie bardzo zła gdyż już kilku krotnie zwracała mu uwagę aby więcej się uczył.
Gdy wszedł do domu, ulżyło mu na duchu. Usłyszał że w salonie wraz z mamą siedzi jej koleżanka.
- przy niej na pewno mi się lepiej upiecze pomyślał 15latek
Starał się przemknąć niezauważony. W pewnym momencie z salonu dobiegł głos mamy:
- marek, proszę tu do nas natychmiast przyjść!
Chłopak zaskoczony ale nie spodziewający się najgorszego od razu ruszył na zawołanie.
W salonie na środku stała Marka mama, piękna brunetka o włosach do ramion i o kształtnych piersiach, obok na kanapie siedziała Marta, koleżanka matki. Wygląd Marty już niejednokrotnie w przeszłości przyprawiał Marka o erekcję.
- Marku, jak było w szkole? czy chcesz mi coś powiedzieć? zapytała surowym głosem mama
- nooo jaaa, boo … chłopak zaciął się. Nie wiedział co powiedzieć, miał milion myśli na sekundę.
- Miałam dziś bardzo nieprzyjemną rozmowę z twoją wychowawczynią, powiedziała że ostatnio ciągle przychodzisz nieprzygotowany. Dziś dostałeś trzy jedynki!
- Uważam że najwyższa pora zacząć cię traktować jak gówniarza skoro takie masz podejście do nauki. Po oczach mamy widać było że nie żartuje
- Na początek dostaniesz lanie i to w obecności Marty żebyś lepiej zapamiętał! – Proszę w tej chwili się rozebrać!
- Ale mamo, proszę, ja już nie będę tyle siedział przed komputerem, zacznę się uczyć, obiecuję. Chłopak na marne szukał ratunku
- Na poprawę przyjdzie czas! Na razie proszę się rozbierać a ja idę do pokoju po narzędzie którym dostaniesz!
Chłopak z ociąganiem zaczął się rozbierać, został w samych majtkach
Wszystkiemu przyglądała się koleżanka mamy która siedziała obok.
Po chwili w drzwiach pojawiła się powrotem mama, w ręce trzymała coś jak deskę do krojenia tyle że dłuższą i węższą.
Stanęła za nim i chwyciła go od tyłu za ręce.
- To było by zbyt proste dla ciebie gdybyś oberwał przez materiał.
- Marto, podejdź proszę i zdejmij majtki temu gówniarzowi, dostanie na goły tyłek to lepiej zapamięta!
Marta od razu poderwała się z miejsca i uklękła przed chłopcem.
Ten zamarł ze wstydu. Na samą myśl jednak zaczął się podniecać a w raz z tym jego penis zaczął rosnąć.
- Marta nie czekaj, czas na karę!
Marta spojrzała ironicznie w oczy 15latka. W jej oczach widać było lekkie podekscytowanie.
Chwyciła gumkę majtek z obu stron i jednym ruchem opuściła je chłopcu do kolan.
Jej oczom ukazał się nabrzmiały różowy penis Marka a pod nim moszna na której trudno było uśledzić chociaż jednego włoska. Marta nakręcona całą sytuacją nie wytrzymała, widząc zakłopotanie chłopca posłała mu jedno celne pstryknięcie w jąderko. Chłopiec próbował się osłonić jednak na marne. Był mocno trzymany pod ręce przez matkę.
- A teraz proszę się położyć brzuchem na stole, wypiąć tyłek, nogi szeroko!
Marek zrezygnowany wykonał polecenie mamy. Teraz obie patrzyły na jego młode pośladki i zwisającego siusiaka który stawał się co raz bardziej wyprostowany.
- Teraz dostaniesz 30 razy deseczką po tyłku, masz głośno liczyć!
Pierwsze uderzenie rozeszło się głośnym echem po salonie
- Raz, zasyczał chłopiec
- ddwaaa
- trzyy
Marta usiadła teraz obok bitego chłopca. Nakręciła się całą sytuacją. Siedziała i obserwowała jak wraz z uderzeniami podskakuje prącie i cała moszna.
Gdy Asia, mama Marka dochodziła już do 25 uderzenia, Marek płakał rzewnie, wił się co raz bardziej wraz z każdym kolejnym uderzeniem. Był upokorzony jak nigdy dotąd. Już samo rozebranie się do naga przed mamą było sporym upokorzeniem. Obecność Marty na myśl o której się często masturbował tylko spotęgowały te odczucia.
W pewnym momencie pomiędzy kołataniem swojego serca a uderzeniami po pośladkach, poczuł czyjś chłodny dotyk na swoim penisie. Ktoś złapał za napletek i sprawnie go zsunął.
- Patrz Asiu, ty tu ciężko pracujesz nad wychowaniem swojego niesfornego syna a jemu to najwyraźniej się podoba. Ma erekcję i jest cały w śluzie!
- Co?! Ty gówniarzu! Wstań natychmiast i pokaż no się!
Marek zrezygnowany wstał, i stanął wyprostowany przed matką i jej koleżanką. Stał prezentując w całej okazałości swojego siusiaka ociekającego śluzem jakby był gotowy do penetracji.
- No brak słów! Nakręca cię to? To my jeszcze popracujemy nad twoim pociągiem seksualnym!
- Mamo, to nie tak, ja nic …
- Milcz! Ręce proszę trzymać za głową! Podejdz do stołu i połóż się na plecach!
Marek wystraszony i upokorzony już nie protestował, nie wiedział co go dalej czeka.
Posłusznie położył się.
- nogi proszę wysoko i szeroko trzymać! już ja się przyglądnę tym twoim jąderkom!
Taka pozycja tylko spotęgowała podniecenie chłopca leżącego okrakiem. Świadomość że leży z wypiętym penisem przed dwiema kobietami była zbyt mocna, nie wytrzymał. Jego ciało zadrżało a z jego różowego penisa trysnęła młodzieńcza sperma.
Widząc to, matka chłopca nie wytrzymała i uderzyła go z całych sił otwartą ręką w mosznę.
Chłopakowi momentalnie pociemniało przed oczami, jego nogi opadły. Na chwilę stracił przytomność.
==
Obudził się po około 20minutach. Jego myśli przeleciał strach co będzie działo się dalej.
Leżał teraz na podłodze. Ręce miał skute różowymi kajdankami i przypięte do kaloryfera. Strach spotęgował gdy chłopak przypomniał sobie że jest całkiem nagi.
Widząc przebudzenie Marka, kobiety wstały i podeszły do niego.
- Teraz drogi Marku masz weekend pokory przed sobą. powiedziała twierdząco matka
- Jeśli nie potrafisz zapanować nad swoim siusiakiem to my ci pomożemy. Za każdą erekcję dostaniesz dawkę bicia po jajkach tak że zapamiętasz.
W tym momencie obie kobiety przeszły dreszcze podniecenia. Pomimo surowości w głosie, ich sutki wyraźnie przebijały się przez bluzki.
- Plan jest taki że Marta zostaje u nas do poniedziałku do rana. Będzie mi pomagać w dyscyplinowaniu Ciebie. A ty przez cały weekend będziesz miał skute z tyłu ręce i będziesz prowadzany na sznurku który będzie obwiązany do okoła twoich jąder. Spróbujesz się stawiać to będziemy ciągnąć za sznurek do skutku.
Chłopakowi znów zaczęło się chcieć płakać. Po poprzednim uderzeniu nie był w stanie sobie wyobrazić aby ponownie dostać od kobiet po jądrach.
Przyjął wiadomości bez słowa zajęknięcia patrząc w podłogę.
Kobiety wstały i podeszły do leżacego Marka.
Mama chwyciła różowego penisa jedną ręką i zsunęła napletek, drugą sięgnęła po szmatkę i zaczęła starannie wycierać żołądź prącia z resztek nasienia
- będziemy teraz lepiej monitorować stan twojego podniecenia, skwitowała bezceremonialnie mama
Marta w tym czasie wzięła się za macanie moszny chłopaka, zręczna ręka 35 latki szybko wyczuła dwa jąderka. Chwyciła je między dwa palce i obciągnęła maksymalnie do dołu tak aby było wygodnie je obwiązać.
Po chwili Marek był przygotowany na pełną kontrolę.
- Od tej chwili nie wolno ci się podniecic. Jeśli któraś z nas zauważy że twój siusiak robi się większy to dostaniesz w skórę! Czy to jest jasne?!
- tak mamo, ja już nie będę. wydukał chłopiec


Just imagination, enjoy

Lotos
2011-06-26 18:43:56

Kris napisał:

Autor: Badboy
opowiadanie z nieaktywnego forum: http://www.lanie8122.fora.pl

Było lato. Marek miał na sobie biały t – shirt i błękitne krótkie spodenki do połowy uda. Mama gotowała obiad a nasz 17 –latek chciał by zgodziła się na wieczorny wypad na ognisko i powrót rano. Niestety mama nie chciała się zgodzić. W obawie przed możliwością picia alkoholu, zabroniła Markowi wyjścia. Z resztą jego ostatnie wyniki w szkole, sugerowały bardziej konieczność pilnej nauki i zaprowadzenia surowej dyscypliny. Marek nie chciał pogodzić się z wyrokiem mamy i pozwolił sobie na za dużo. Pyskowania nie tolerowano w tym domu. Mama kazała mu stanąć w kącie przedpokoju z rękami na głowie i zastanowić się nad sobą. Marek wiedział, że nie długo ojciec wróci z pracy i zastając go w tej jednoznacznej pozycji zechce go dodatkowo ukarać. Wiedział również, że ojciec wróci zmęczony i na pewno nie będzie się z nim patyczkował. W dodatku słowa mamy:
-Szykuj tyłek i marsz do kąta!
Były aż nadto jasnym przekazem co go czeka. Marek dostawał lanie w dzieciństwie. Stojąc twarzą do ściany zastanawiał się kiedy to pas poszedł po raz ostatni w ruch. Nie mógł sobie przypomnieć. Zastanawiał się co zrobi ojciec? Czy dostanie w skórę, jak sugerowała mama? A jeśli tak to czy będzie lanie na gołą? Nie wiedział. Jednej strony zasłużył na karę, ale czy takiego starego konia wypada jeszcze bić? Stojąc tak w kącie usłyszał szczęk zamka drzwi wejściowych. To był ojciec. Był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył swojego syna w przedpokoju.
-Co się stało? – zapytał.
-Mama kazał mi tu czekać na ciebie tato – odpowiedział Marek.
-To widzę, ale co nabroiłeś?
-Pyskowałem mamie – powiedział nieśmiało chłopak.
-Poczekaj tu, zaraz wracam i porozmawiamy sobie o twoim zachowaniu.
Ojciec wszedł do mieszkania i poszedł do kuchni. Przywitał się z mamą. Marek słyszał rozmowę rodziców.
-Jak w pracy kochanie? – zapytała mama.
-jak zwykle masa roboty.
-Odpocznij sobie, za pół godziny będzie obiad.
-Co Marek robi w kącie?
-Jak zwykle był nieposłuszny, w dodatku pyskuje. – narzekała mama.
-Porozmawiam z nim po obiedzie – odpowiedział ojciec.
-Obawiam się kochanie, że tym razem rozmowa nie wystarczy.
-Jak to....? – zapytał ojciec.
-Myślę, że powinieneś mu spuścić lanie.
-Co? On ma 17 lat.
-Owszem, ale zachowuje się jak bezczelny szczeniak i tak powinieneś go traktować. Kiedy dostawał regularnie w skórę, był znacznie bardziej posłuszny i nie pyskował. On w ogóle się nie uczy. Widziałeś jego oceny/
-Tak, masz racje jest fatalnie.
-Myślę, że parę pasów przemówi mu do rozsądku. On potrzebuje twardej ojcowskiej ręki.
-Tylko czy lanie to właściwe rozwiązanie? – zastanawiał się ojciec.
-Oczywiście. Chłopak sąsiadów dostał ostatnio niezłe wciry i teraz chodzi jak w zegarku.
-Ale żeby znów go bić?
-Niestety kochanie to twój obowiązek. Inaczej nie wyrośnie na uczciwego człowieka.
-Hmmm – zastanawiał się ojciec.
-W dodatku w jego wieku tylko lanie na goły tyłek przyniesie pożądany efekt.
-Skoro tak myślisz, to będę musiał go skarcić.
-I powiedz mu żeby po laniu przygotował wszystkie swoje długie spodnie. Zostaną obcięte i obszyte na maszynie. Skoro zachowuje się jak dzieciak będzie się tak ubierał. Jego spodnie do szkoły już obcięłam.
-Nie uważasz, że to przesada. On jest już w zasadzie mężczyzną?
-A niech się jego koledzy śmieją. Może krótkie spodenki i lanie pasem nauczy go dorosłości.
-Skoro tak sadzisz, niech tak będzie – powiedział ojciec i poszedł powrotem do przedpokoju.
W kącie stał krnąbrny syn. Słyszał całą rozmowę i spojrzał na ojca z przerażeniem mówiąc:
-Tato, proszę nie bij mnie. Przepraszam, już będę posłuszny.
-Niestety chłopcze marka się przebrała i twój tyłek dziś będzie czerwony. A ty będziesz długo pamiętał , że siedzisz.
-Tato. Proszę.
-Dosyć! Natychmiast do swojego pokoju. Za 10 minut masz czekać z pasem w ręce i bez spodni i majtek! Będzie lanie!
-Tak tato.
-I jeszcze jedno. Mama zdecydowała, że wszystkie twoje długie spodnie zostaną przerobione na szorty.
-Tato proszę nie. Ja mam 17 lat...
-A ponieważ zachowujesz się jak dzieciak dostaniesz lanie i będziesz nosił krótkie spodenki. Znając mamę nie będą to spodenki do kolan.
-Tato....
-Marsz do pokoju, bo zaraz pójdziesz do ogrodu po rózgę!
-Tak tato.
-I przygotuj wojskowy pas dziadka.
-Tak tato – odpowiedział Marek i posłusznie jak mały chłopak poszedł do swojego pokoju. Ojciec był w szoku. W jednej chwili krnąbrny chłopak zamieni się w potulnego chłopca, który wie że za chwilę dostanie zasłużone lanie. Marek zamknął drzwi za sobą i poszedł do szafy szukać pasa. Wiedział, że tym razem będzie manto. Miał nadzieję, że ojciec nie zleje go po udach, bo nosząc obcięte krótko przez mamę spodnie, wszystko będzie widać. Przypomniał sobie lanie na stole, które dostał za palenie w 6 klasie na wycieczce. Czerwone pręgi po pasie widać było przez prawie tydzień. Wszyscy w szkole wiedzieli, że dostał lanie. I to nie tylko dla tego, że miał kłopoty z siedzeniem w twardej ławce szkolnej.

spankee
2011-06-05 16:55:22

uwielbiam to opowiadanie. znam je jeszcze z fora.pl szkoda że to forum zostało usunięte, było tam kilka ciekawych opowiadań

pozdrawiam spankee

ale gowno
2011-05-29 21:38:36

marek cz3 napisał:

I wten oto sposób, Marek poczuł się o dobre 5 lat młodszy. W obciętych włosach, z paskiem w gotowości, kontrolami powrotów, kładzenia się spać, i wstawania, oraz sprawdzania lekcji. No i tu nowa niespodzianka.
Pod wieczór wrócili samochodem do domu, weszli do mieszkania a tam czekała na nich już mama
- Cześć synku - powiedziała i pocałowała w policzek, tak jak to robiła jak marek był mały, po tym dała mu klapsa w pupę - I jak pupa ?? - spytała
- w porządku, to znaczy boli
- czyli w porządku - zaśmiała się mama, a Markowi zrobiły się rumieńce na twarzy.
- Myślę że musimy porozmawiać poważnie z naszym synem - powiedziała - a własnie kochanie pokaż co kupiłeś - powiedziała do męża
- Proszę, zobacz, myślę że wystarczy na naszego synka, jak będzie niegrzeczny - powiedział i podał żonie tawse.
- Ou ou, ładnie ładnie, i widzisz mareczku po co było pyskować
- Nie wiem mamo, przepraszam Cię, proszeni ebijcie mnie już zresztą jestem na to za duży, ja mam 17 lat- powiedział.
- Ale zachowujesz się jak mały chłopiec i tak cię będziemy traktować, chodź z niami do salonu, porozmawiamy. Poszli do salony i usiedli na sofach, choć Marek ledwo zasyczał przy siadaniu.
- Więc jak widzisz, trochę zmieni się teraz dyscyplina, w naszym domu - powiedział tata
- No widzę, a raczej czuję - uśmiechnął się Marek choć wcale do śmiechu mu nie było.
- Oj moje ukochane małe... - usmiechnęła się mama i poglaskała synka po główce.
- Więc - zaczął tata - będziesz dostawał solidne lania na gołą pupę, tak jak kiedyś.
- Alle tato , ja nie...
- na razie my mówimy, potem tobie damy dojść do głosu
- synku po prostu uważamy z tatą, że ostatnio za bardzo pozwalasz sobie, nie uczysz się i trzeba wrócić do starego systemu
- ale mamo lanie to nie rozwiązanie- zaprotestował Marek
- no nie wiem - wtrącił tato - pamiętasz jak paliłeś papierosy w wieku 12 lat - pamiętam - no własnie dostałes lanie paskiem, i co palisz teraz - no nie - no własnie
- ale od początku - mama - jak byłeś mały i strasznie buntowałeś się w sklepie kup to , kup tamto, żadne prośby i groźby nie pomagały, aż w końcu zaprowadziłam cię na zaplecze, zdjęłam majtki wlałam parę klapsów i problem znikł, potem hm... jak miałeś ze 11 lat, mówiłam żebyś nie grał w piłkę w domu, przyjechała Alicja , gracie sobie w piłę, a tu nagle bach, i szyba poszła, dostaliście obydwaj niezłe wciry i więcej w piłkę nie graliscie przynajmniej w domu, a jak miałeś lat 13 byłeś strasznym bałaganiarzem , a teraz nie dość że utrzymujesz porządek to i jeszcze mi pomagasz, i pamiętasz co uczyniłam żeby tak było ???
- pamiętam mamusiu, dałaś mi lanie - no więc sam widzisz synu że lanie ma na ciebie pozytywny wpływ - powoedział tata
- no ładnie się wkopałem - pomyślal
- dobrze będą też jak za dawnych czasów ograniczenia na wyjścia z domu , komputer, gry i telewizje oraz będziemy sprawdzać ci lekcję, oraz monitorowac kiedy kładziesz się spać
- no bez przesady
- cicho bo będzie jeszcze jedno lanie- marek się zdygał i już nic nie mowił
- wiec tawse, swith i pasek.. albo nie niech one leżą schowane , ale pasek powiesimy nad łóżkiem abys wrazie czego pamiętał co cie czeka, a teraz zjesz kolacje, odrobisz lekcję, umyjesz się i pojdziesz spać -
razem zjedli kolację , marek razem z mamą odrobił lekcję , umył się , a wracajęc do pokoju zobaczył że na scianie nadłóżkiem wisi pasek, połozył się pod kołdrę, przyszła mama, ucalowała go i powiedziała slodkich snow;)

badboy
2011-03-22 20:48:20

Wakacje. W końcu zdając maturę skończyłem swoją przygodę z liceum. Byłem wolny. Wróciłem do domu. Ojciec obejrzał świadectwo i powiedział:
-Jedziesz na obóz, spakuj się. Za dwie godziny masz zbiórkę. Mam nadziej, że twój mundur jest w należytym stanie.
Mundur był w należytym stanie, czysty i wyprasowany. Spodenki w kant wisiały od dwóch lat na wieszaku. Poszedłem na piętro do swojego pokoju, wyjąłem koszulę, beret i plecak. Nie chciałem zabierać spodenek, bo od dawna ich nie nosiłem. Wyjąłem zielone spodnie moro gdy wszedł ojciec.
-Myślę że na letnie dni najlepsze dla ciebie będą spodenki. Może to da ci nieco do myślenia i utrzyma cię w ryzach.
-Tato, jestem już dorosły i nie będę paradował w spodenkach jak szczeniak.
-Doprawdy? To się jeszcze okaże. Ostatnimi czasy jesteś wyjątkowo dużym „szczeniakiem” patrząc na twoje zachowanie. Lepiej załóż szorty.
-Nie, nie chcę robić z siebie wariata. Żaden chłopak w moim wieku nie nosi krótkich spodenek.
-Nalegam byś zastosował się do mojej sugestii. Czekam na ciebie w jadalni.
Ojciec wyszedł. Rafał pakował się dalej, nie wiedząc czego chce ojciec wkrótce poszedł do jadalni.
-Pewnie chce mi dać kasę na obóz, z którego i tak ucieknę – pomyślał chłopak.
Wszedł do jadalni, ojciec stał obok biurka, na którym leżała trzcinka.
-Założysz krótkie spodenki – stwierdził kategorycznie.
-Nie! - zaprotestowałem.
-Zaraz ci udowodnię, że właśnie tak będzie.
Ojciec wziął do ręki trzcinkę i zamachnął się. Usłyszałem charakterystyczny świst przecinanego powietrza. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Usłyszałem:
-Pochyl się.
Bez cienia protestu wykonałem polecenie. Poczułem jak moje jeansy ściśle opinały mój tyłek. Ojciec stanął z boku i dotknął trzcinką moich pośladków. Odruchowo napiąłem mięśnie nóg i pośladków. Wiedziałem, że zaraz się zacznie. Wkrótce spadł pierwszy raz. Znałem smak rózgi, jednak sam fakt mojego wieku (19 lat) był aż nazbyt upokarzający. Potem kolejne razy dały mi wyraźnie odczuć gdzie jest moje miejsce i jaka jest moja powinność – być posłusznym synem. Po dziesięciu trzcinkach ojciec kazał mi wstać. Cały czerwony jak burak stałem przed nim wbijając wzrok w podłogę.
-I co, zmieniłeś zdanie? – zapytał.
-Nie. Jestem już dorosły i nie będę chodził w krótkich spodenkach.
-Nie? No to zdejmuj spodnie.
Zawahałem się, ale kolejna trzcinka na moim tyłku pchnęła mnie na przód. Zacząłem rozpinać pasek, potem guziki rozporka, w końcu opuściłem spodnie do połowy ud.
-Zdejmij je całkiem – kazał ojciec.
Pochyliłem się żeby to zrobić, gdy kolejne dwie trzcinki wylądowały na moich pośladkach.
-Radzę ci się pospieszyć.
Upadłem na podłogę, być może instynktownie starałem się chronić moje siedzenie. Gdy stałem w koszulce i luźnych bokserkach przed obliczem mojego taty do pokoju wszedł mój trzynastoletni brat. Widząc co się dzieje starał się niezauważony wycofać do przedpokoju jednak ojciec zauważył go i powiedział:
-Robert dołącz do nas. Radzę ci się przyjrzeć jak kończy się bunt nastolatka.
Mój brat spojrzał z politowaniem na mnie i po cichu stanął pod oknem pokoju. To że mój brat widzi mnie w tej sytuacji nie było pierwszyzną. Wiele razy dostawaliśmy wciry razem, ale nie przypuszczałem że po dwóch latach przerwy ojciec jeszcze raz postanowi mnie tak ukarać. Jak się później okazało, nie po raz ostatni.
Tak wiec stałem przed ojcem w bokserkach i bawełnianej koszulce, pełen wstydu czekając na to co nieuchronnie nastąpi.
-Marsz na stół – powiedział ojciec.
Wykonałem polecenie pochylając się nad stołem w jadalni. Mój brat zagryzł wargi widząc moje całkiem seksowne pośladki wydatnie wrażające swe kształty w opinającym je materiale bokserek. Bokserki były dość luźne, końce ich nogawek odstawały ku tyłowi a zimne powietrze docierało wysoko powyżej końców nogawek. Padły kolejne razy. Ociec kazał mi je odliczać. Po dziesiątej trzcince kazał mi wstać i jeszcze raz zapytał:
-I co, zmieniłeś zdanie?
Doszedłem do wniosku, że mój dalszy opór jest bezcelowy. Tak czy siak, ojciec każe mi nosić szorty. Czując ból i chcąc oszczędzić sobie dalszego wstydu powiedziałem, że się zgadzam.
-Rozbieraj się – powiedział ojciec.
-Tak jest – wydusiłem z siebie i wykonałem polecenie.
Gdy stałem nago przed ojcem zobaczyłem jak moja mama przyniosła z mojego pokoju mój mundur. Koszula z niebieską chusta i pagonami była jak zwykle, getry i wywijki też, ale granatowe szorty były straszne. Nie zdobyłem się jednak na protest bojąc się dalszego lania. Podszedłem do stołu i zacząłem się ubierać. Założyłem koszulę, getry i wywijki, w końcu przyszła kolej na spodenki. Włożyłem je i o zgrozo stwierdziłem, że nie sięgają nawet do połowy uda. Błagalnie patrząc na ojca zapytałem:
-Mam granatowe bermudy, może je założę, spodenki nie muszą być takie krótkie.
-O przeciwnie. Widać że dawno nie czytałeś regulaminu. Na szczęście mama i ja go dobrze znamy i szorty są w sam raz – odparł tata.
-Tak jest.
-A ponieważ najwyraźniej nie znasz regulaminu, zasłużyłeś na dodatkową karę. Pochyl się.
Pochyliłem się a końce nogawek stały się jeszcze krótsze odsłaniając większą połowę moich muskularnych ud. Ojciec wziął trzcinkę i wymierzył mi kolejne sześć razów. Ostatni trafił poniżej krawędzi nogawek moich spodenek.
-Tato nie tak nisko, wszyscy będą widzieć ślady! – krzyknąłem.
-Co powiedziałeś? – zapytał ojciec głosem pełnym zirytowania.
-Prosiłem tato żebyś nie bił mnie po udach – powiedziałem cicho.
-Nie po udach mówisz. Dobrze, opuść spodenki!
Wstałem i rozpiąłem spodenki a ponieważ były dość luźne, łatwo opadły do moich kostek. Pochyliłem się kolejny raz. Dostałem kolejne dziesięć rózg.
-Wstań i załóż spodenki – rozkazał ojciec.
-Ponieważ nie chcesz po udach, dostałeś po pośladkach.
-Dziękuję tato – odpowiedziałem.
-Jednak ośmieliłeś się na podważenie słuszności kary przez kwestionowanie sposoby jej zadania. Ponieważ nie mam zamiaru tego tolerować dostaniesz kolejne dziesięć razów na uda, tak żeby wszyscy widzieli. Myślę ze będzie to dla ciebie nauczka.
-Tato proszę nie.
-Nie dyskutuj, bo dostaniesz więcej.
Pochyliłem się a kolejne dziesięć trzcinek spadło na moje nagie uda. Regularnie i równolegle do siebie. Teraz wszyscy będą wiedzieć że dostałem lanie. Ale wstyd.
-Wstań i ogarnij się. Za pól godziny masz zbiórkę.
Nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Ja, do niedawna niepokorny chłopak, teraz w harcerskim mundurku wybieram się na zbiórkę przedobozową. W dodatku te ślady na udach. W chwilę po tym szedłem ulicą w kierunku harcówki. Ciepły początek wakacji, ludzie weseli wokół mnie, no i ta świadomość że oni wiedzą że dostałem właśnie kolejne ojcowskie lanie.

aaaa
2011-03-21 13:58:58

Kris napisał:

Autor: Badboy
Marek znalazł w końcu pas. Był schowany głęboko w szufladzie, bo chłopak nie przypuszczał że będzie jeszcze kiedykolwiek potrzebny. Gruby, zużyty wojskowy pas dziadka.
Marek postawił krzesło na środku pokoju, przez oparcie przewiesił narzędzie kary i zaczął się rozbierać. Wtedy wszedł ojciec.
-Jeszcze nie gotowy? Pospiesz się i dolicz sobie dodatkowe 20 razów!
-Tak tato.
Marek zdjął spodenki i majtki i stojąc na baczność przed surowym ojcem powiedział:
-Jestem gotowy do lania.
-Podaj mi pas i poproś o karę.
Marek wziął pas i trzymając go w ręce wyciągniętej w stronę ojca powiedział:
-Proszę o wymierzenie zasłużonego lania.
Ojciec wziął pas. Owinął go sobie wokół dłoni i wskazał chłopcu oparcie krzesła.
-Na pozycję chłopcze! Stań na palcach, nogi szeroko i porządnie się wypnij.
-Tak jest – odpowiedział Marek i posłusznie wykonał wszystkie polecenia.
-Jeśli zmienisz pozycję albo nie odbierzesz kary po męsku, będą dodatkowe karne baty.
Chłopak stał na palcach czekając aż zacznie się lanie. Było mu strasznie wstyd, że w tym wieku dostanie lanie na gołą, chciał się zbuntować, ale nie potrafił. Karnie czekał na pierwszy raz.
-Dostaniesz 50 pasów, będziesz liczył – powiedział ojciec.
Spadł pierwszy raz. Potem kolejne. Marek posłusznie odliczał. Ojciec bił miarowo w równych odstępach czasu. Przerwy między kolejnymi razami były celowe. Nieposłuszny syn miał dobrze poczuć każde uderzenie. Pierwszych dwadzieścia pasów udało się jakoś wytrzymać. Jednak z każdym kolejnym głos Marka stawał się coraz bardziej chwiejny i płaczliwy. Chłopak chciał za wszelką cenę odebrać karę po męsku, a głównym tego powodem nie była obawa przed dodatkowymi pasami, ale próba uchronienia się przed jeszcze większym wstydem – płaczem, jak za czasów gdy był małym chłopcem. Ojciec bil dalej. Po 30 pasie Marek już tylko cedził słowa przez zaciśnięte zęby. Trzymał rękami kurczowo siedzenie krzesła. Ojciec w końcu, przestał go lać po purpurowych już pośladkach. 37 pas spadł na uda. Chłopak jęknął i przestępując z nogi na nogę odliczył.
-Zachowaj pozycję, bo będzie więcej.
-Tato proszę nie po udach. To wszystko będzie widać –prosił chłopak.
-Jeszcze jedno słowo i będzie 100. Radzę ci się nie odzywać i przyjąć karę w pokorze.
Ojciec lał dalej. Kolejne pasy aż do ostatniego wylądowały na udach. Po odliczeniu ostatniego razu Marek stał dalej w pozycji do lania. Nauczony doświadczeniem nie chciał zasłużyć na dodatkowe wciry. Ojciec położył pas na jego plecach i powiedział.
-Teraz pozostaniesz w pozycji do lania i przemyślisz swoje postępowanie. Za pół godziny dostaniesz karną 20-stkę.
-Tak tato.
-Jeśli pas spadnie na podłogę będą rózgi.
-Tak tato.
-Po laniu pójdziesz przeprosić mamę. A ona przygotował już nożyczki i maszynę do szycia. Posłusznie zastosujesz się do jej poleceń i obetniesz wszystkie długie spodnie do zadanej długości. Nie zgadzam się na żadne bermudy do kolan. Maksymalna długość nogawek do połowy uda. Myślę że po karze bardziej stosowne będą jeszcze krótsze spodenki. Powiedzmy 2 – 3 cm. Z resztą porozmawiam z mamą.
-Tak tato – odpowiedział marek przez łzy.
Ojciec zostawił go samego w pokoju. Chłopak wpatrywał się w siedzenie krzesła i myślał: Jak ja się pokażę w szkole w takich krótkich szortach? Przecież nawet pierwszaki noszą długie spodnie. W dodatku jego uda były równie purpurowe jak pośladki. Ale będzie wstyd gdy je wszyscy zobaczą.
Marek stał pochylony nad oparciem krzesła z wypiętym czerwonym tyłkiem i pasem na plecach. Miał ochotę wstać i rozmasować obolałe pośladki i uda, ale bał się że gdyby ojciec to zobaczył, to dostał by kolejne baty.
Po pół godzinie usłyszał kroki ojca. Ojciec wziął do ręki pas i powiedział:
-I co, zastanowiłeś się nad sobą?
-Tak tato, przepraszam. Proszę nie bij – prosił chłopak.
-Cisza! Co postanowiłem, to postanowiłem. Będzie lanie.
Ojciec owinął pas wokół ręki i zaczął dalsze wymierzanie kary. Marek był bliski łez. Kolejne pasy spadające na obity już tyłek były straszne. Krótka przerwa w laniu w miast przynieść ukojenie, pogorszyła sytuację. Lanie było bardziej dotkliwe. Ojciec bił miarowo posuwając się od środka pośladków do połowy ud syna. Po 12 pasie chłopak zaczął płakać. Ojciec powiedział:
-Przestań się mazać i zachowuj się jak mężczyzna, bo będzie więcej.
Marek ostatkiem sił ścisnął dłońmi siedzenie krzesła i jakoś dotrwał do końca lania.
-Wstań – rozkazał ojciec.
Marek podniósł się i stanął z obolałym tyłkiem i łzami w oczach naprzeciw surowego ojca.
-Ubieraj się i marsz do mamy.
-Tak tato.
Marek założył majtki i spodenki, zapiął pasek i powiedział:
-Dziękuję tato za wymierzenie zasłużonego lania, obiecuję poprawę.
-Możesz odejść. Pilnuj się. Jutro pójdziemy razem do rymarza a on przygotuje bicz szkocki „na miarę” dla ciebie.
-Tato proszę nie.
-Cisza! Bo będzie lanie!
-Przepraszam tato.
-Możesz odejść.
Marek wrócił do salonu, masując pośladki stanął naprzeciw matki, która przygotowała maszynę do szycia, nożyczki i nici. Jego wszystkie długie spodnie leżały na stole w trzech kupkach. Marek stanął prosto i powiedział:
-Przepraszam mamo.
-Opuść szorty – kazała mama.
Marek zdębiał.
-Ale mamo, ja już jestem prawie dorosły.
-Nie dyskutuj, bo zawołam ojca.
Marek bojąc się lania, zaczął rozpinać pasek spodenek.
-Szybciej, nie mamy całego dnia.
Marek rozpiął rozporek i opuścił spodenki do kostek.
-Majtki też! – kazała mama.
-Ale...
-Nie dyskutuj tylko zdejmuj majtki i pochyl się.
Marek wykonał polecenie, cały czerwony pochylił się a mama podziwiała efekt pracy wychowawczej ojca. Dotknęła jego pośladków i powiedziała:
-Boli? Warto było?
-Tak mamo, boli i nie było warto.
-Wstań – kazała mama.
Marek zasłonił przyrodzenie i wstał.
-Ręce wzdłuż ciała.
Marek posłusznie wykonał a jego wstyd sięgnął zenitu, gdy mama zauważyła na wpół stojącego penisa syna.
-Co to ma znaczyć, dobrze się bawisz? Pochyl się!
Marek znów się pochylił, a mama wymierzyła mu 10 silnych klapsów na pośladki.
-I co lanie jak małego chłopca się podoba?
-Nie mamo.
-Wstań i pokaż się.
Marek wstał.ale niestety jego penis nadal stał na baczność
-Mali chłopcy jak ty nie miewają erekcji, a jeśli się zabawiają dostają za to w skórę a ponieważ klapsy nic nie pomagają będzie lanie rózgą przez ojca idz teraz do pokoju i pokaż się ojcu.Ale mamo-powiedział chłopiec bez dyskusji!! gdy weszli do pokoju i ojciec zobaczył stojącego penisa chłopca rozkazał rozbieraj się do naga i stan przy ścianie.chłopiec stanął przy ścianie zasłaniając swoje przyrodzenie ręce w z dłuż ciała nakazali rodzice chłopiec ze wstydem opuścił ręce jego penis nadal stał na baczność.Rodzice widząc to podeszli matka złapała za przyrodzenie chłopaka i mocno podciągnęła do góry chłopiec ze łzami w oczach jęknął z bólu tak trzymaj sobie ojciec przyniósł drewniana łyżkę i uderzył siedem silnych uderzeń w penisa chłopaka chłopak nie wytrzymał i rozpłakał się jak małe dziecko a teraz przez 4 godziny postoisz sosie nago przodem do nas a twój siusiak spróbuje się tylko podnieść na choćby centymetr to dostanie 100 razy na goła rozumiemy się.Tak mamo.A żeby zawstydzić cie jeszcze bardziej matka nasmaruje ci przyrodzenie i pupę  oliwka jak małemu dziecku.Tak tato-wydusił chłopak.po chwili mama przyszła z oliwka i nakazała stan przy mnie chłopiec zawahał się przez chwile ale posłusznie podszedł o matki.Stan przodem proszę-nakazała matka i zaczęła smarować jego przyrodzenie oliwka. Najpierw jadra a potem jego członka . Chłopak zrobił się cały czerwony na twarzy .dobrze teraz odwróć się tyłem.i Matka zaczęła smarować jego pupę najpierw lewy potem prawy pośladek a na koniec dała mu 5 silnych klapsów w pupę i nakazała stanąć przy ścianie . chłopiec przez resztę dnia stał nago ze wstydem w oczach i satysfakcja rodziców. Pilnuj się, bo następnym razem poproszę ojca by się z tobą policzył.
-Tak mamo.
-Zdejmij spodenki i majtki całkiem i chodź ze mną do stołu.
Podeszli do stołu a mama zaczęła tłumaczyć.
-Teraz przygotujesz samodzielnie odpowiednie spodnie dla ciebie. Oczywiście krótkie. Ułożyłam twoje spodnie na trzech kupkach. Pierwsza ma mieć nogawki nie dłuższe niż 25 cm, druga 10 cm i trzecia 5 cm. Weźmiesz nożyczki i centymetr i sam obetniesz je do właściwej długości. Potem pokarzę ci ja Obszyć nogawki na maszynie. Rozumiesz?
-Tak mamo.
Marek wziął się do dzieła a jego długie spodnie kolejno traciły swoje nogawki. Gdy skończył. Mama pokazała mu jak ma szyć, obszywając nogawki jednej pary. Jakoś Markowi się udało temu sprostać i po dwóch godzinach miał całą masę szortów różnej długości i ani jednej pary długich spodni. Mama wybrała zielone spodenki o długości nogawek po wewnętrznym szwie 5 cm. Marek posłusznie je założył i zobaczył, że nie zakrywają nawet części jego śladów na udach. Ale wstyd – pomyślał, ale bał się cokolwiek powiedzieć. Mama kazała mu przejść się przed jej oczami i podziwiając swe dzieło powiedziała:
-No wreszcie wyglądasz jak posłuszny syn. Od dziś chodzisz wyłącznie w szortach. Twój mundur szkolny i garnitur leży na twoim łóżku. Nie muszę chyba dodawać, że spodnie też skróciłam.
-Tak mamo.
-Możesz iść do siebie.
Marek poszedł do pokoju, po drodze zauważył w dużym lustrze w przedpokoju, że jego spodenki na pewno nie osłaniają jego obitych ud. W końcu został sam. Myśląc o następnym dniu w szkole rozpłakał się. To była ponad jego siły, ale jak to zmienić. Może w szkole zakażą mu krótkich spodni? Może ktoś mu pomoże? Może rodzice się zlitują?
Nie wiedział co będzie dalej. W dodatku jutro ten rymarz i dyscyplina na miarę. Co ojciec ma na myśli? Resztę dna spędził w swoim pokoju, a po kolacji został wysłany wcześnie do łóżka. Gdy wszedł do swojego pokoju, zobaczył na biurku kratkę i foliowy worek. Przeczytał: To ci się przyda. – charakter pisma mamy. Sięgnął do środka i wyjął cztery pary szarych skarpet do kolan z dwoma czerwonymi pasami.
Był przerażony. Nad biurkiem zauważył na półce długi żółty cane.
Po kolacji Marek został wysłany do łóżka. Na pościeli leżała piżama. Chłopak rozebrał się i stojąc tyłem do lustra obejrzał swoje pośladki. Były czerwono - sine, podobnie jak uda, których ból był najbardziej dotkliwy przy każdym kroku i siadaniu.
Marek sięgnął po piżamę. Założył pasiastą, staromodną koszulę i nagle stwierdził że mama obcięła nawet nogawki spodni od piżamy. Założył je i zobaczył, że sięgają do połowy uda.
-Nawet piżama ma krótkie spodenki - pomyślał. Po czym położył się do łóżka. Tej nocy spał na brzuchu. Obudził się wcześniej niż zwykle. Świtało. Nagle spodenki szkolne leżące na fotelu przypomniał mu cały koszmar. Do szkoły w szortach! Zamknął oczy i myślał jak to będzie.
Nagle wszedł ojciec.
-Ty jeszcze w łóżku?
Marek zdębiał.
-Wstawaj i do łazienki! - rozkazał ojciec. Marek powoli wstał i poszedł się umyć.
Po porannej toalecie wrócił do pokoju, gdzie ojciec juz czekał na niego z rózgą.
Marek spojrzał na ojca z przerażeniem i powiedział:
-Tato, nie bij, przecież wczoraj dostałem lanie.
-Wiem. ale teraz będzię lanie ku pamięci.
-Tato proszę...
-Nie dyskutuj! 20 razów.
-Tato...
-30!
-Tato proszę...
-Pochyl się, bo będzie 40 i to na goło!
Marek podszedł do łóżka i oparł ręce na pościeli.
Stał tak przez chwilę, a ojciec przeciął kilka razy powietrze trzcinką.
-Nogi szeroko, na palce i wypnij się.
Marek wykonywał kolejne polecenia. Poczuł jak flanelowe spodenki opinają jego, ciągle obolałe, pośladki. Ojciec zaczął bić. To nie był pas. Cane ciął jak żądło, jak ostry nóż, przepełniał bólem całe ciało chłopca. 10 raz spadł na granicy pośladków i od. Chłopak jęknął i skulił tyłek.
-Wypnij! - powiedział ojciec.
Marek wypiął tyłek. Ojciec uderzył, a Marek po raz kolejny skulił pośladki.
-Wypnij!
Spadł kolejny raz.
-Wypnij!
Kolejny, itd.
3 ostatnie spadły poniżej końców nogawek szortów. Marek znów płakał.
-Ubieraj się. Za 10 minut śniadanie.
Ojciec powiesił cane i wyszedł.
Marek wstał, zdjął piżamę i zaczął się ubierać. Założył białą koszulę i krawat. Potem spodenki. Ojciec wcześniej powiedział mu, że majtki są zbędne. W końcu założył podkolanówki, czarne półbuty i marynarkę z emblematem szkoły. Stanął przed lustrem i o zgrozo stwierdził, że wygląda jak 10 lat wcześniej. Po prostu grzeczny chłopiec w szortach.
Odwrócił się tyłem i zobaczył, że spod jego szortów do połowy uda widać czerwone slajdy na udach. Był zrozpaczony. Nie dość, że ten mundurek. Nie dość, że krótkie spodenki. Nie dość, że dostał lanie, to jeszcze wszyscy zobaczą, że był bity.
Przerażony poszedł do jadalni.
Po śniadaniu wyruszył w drogę do szkoły. Sąsiadka była zdziwiona i zachwycona jego nowym strojem. Wyrażając uznanie, stwierdziła że to dobry pomysł te szorty i że jej syn też takie dostanie. Ludzie na ulicy byli mniej wylewni, ale Marek czuł ich wzrok na swoich nagich udach. W końcu dotarł na przystanek. Jego koledzy zanosili się śmiechem.
-Ładne nogi O'Bryan.
-Dajcie spokój.
-No co, znów jesteś grzecznym chłopcem w krótkich spodenkach?
-Nie!
-Oj, chyba byłeś niegrzeczny-powiedział Tom gdy zobaczył czerwone pręgi i klepnąwszy Marka w uda zapytał:
-Była lanie?
Marek był cały czerwony.
-Chłopaki, on dostał wciry! Patrzcie na jego uda!
Wszyscy ciekawie spojrzeli i zobaczyli czerwone pręgi. Przyjechał autobus. Chłopcy wsiedli do środka. Marek był atrakcją poranka. Ciekawscy pasażerowie patrzyli na jego gołe nogi, a on wiedział, że oni wiedzą, że był lany.
Na następnym przystanku wsiadł Alan. Zobaczył Marka i całą ferajnę i zrobiło mu się go żal. Stanął obok niego i zapytał:
-Za co dostałeś?
-Za pyskowanie i nieuctwo. Mój stary zwariował. Nie dość, że zlał mnie jak szczeniaka na goły tyłek, to jeszcze te spodnie. Wszystko widać.
-Widzę -odpowiedział Allan - pewnie dalej bili?
-A jak myślisz?
-Myślę, że tak. Ale wiesz, masz fajne nogi i jesteś w tych szortach całkiem sexy.
-Przestań. - Marek wiedział, że Allan ma ciągoty do facetów. Z resztą na imprezie próbował się do niego dobierać po pijaku.
-Brakuje jeszcze do szczęścia żebyś ty mnie molestował - dodał z przekąsem.
-Daj spokój mówię poważnie. Dziewczyny będą zachwycone. Nie pamiętasz jak przychodziły na nasz wf tylko po to, żeby pooglądać sobie nasze nogi.
-Pamiętam
-Zrobisz furorę.
-Przestań! Nie widzisz, że widać ślady.
Allan znów spojrzał na nogi Marka.
-Rzeczywiście, ale mam pomysł. Dam ci dziś moje spodnie, a ja jakoś przeżyję jeden dzień w szortach. Jutro przyniosę drugą parę dla Ciebie. Będziesz mógł się przebrać w długie spodnie w drodze do szkoły.
-Bredzisz.
-Nie. Na prawdę się z tobą zamienię.
Chłopcy wysiedli z autobusu. W drodze do szkoły zamienili się spodniami w krzakach. Allan nie mógł odmówić sobie okazji zobaczenia Marka bez spodni. Gdy stwierdził, że Marek nie ma majtek, pojął że to była nagroda za poświęcenie. Poszli do szkoły.
W drodze do szkoły Allan spotkał niestety swoją siostrę.
-Allan, dlaczego jesteś w szortach?
-No ja...
-Lubisz krótkie spodenki?
-No... - Allan nie mógł wydusić słowa.
-W takim razie powiem o moim odkryciu rodzicom. Na pewno się ucieszą.
-Proszę nie. Ja tylko...
-Przestań. Powiedzmy, że to będzie kara za to że mi dokuczałeś. Myślę, że przekonam rodziców do krótkich spodenek dla ciebie. Masz to jak w banku.
-Nie, tylko nie to.
-Powiedziałam. W przeciwnym razie powiem ojcu, że zniszczyłeś jego ulubione pióro.
-Nie mów.
-Dobrze, ale ty sam powiesz rodzicom, że chcesz znów nosić szorty.
Allan nie miał wyjścia. Wiedział, że ojciec wygarbowałby mu skórę na tyłku za to nieszczęsne pióro. Zgodził się.
Załamany poszedł do szkoły.
-Nie martw się. To nie jest takie straszne. Idzie lato, z resztą ty nie dostałeś w skórę.
-No nie wiem.
-Spoko. Biedzie nas dwóch. Nie przynoś mi długich spodni. A w nagrodę będziesz mógł do woli gapić się na moje nogi - zadrwił Marek chcąc pocieszyć kolegę.
Chłopcy poszli do szkoły. marek po drodze przestraszył się ojca i postanowił z powrotem założyć krótkie spodenki. dzięki temu Allan mógł ostatni dzień cieszyć się długimi spodniami w szkole. W szkole wszyscy byli zachwyceni. Dziewczyny patrzyły pożądliwie na nogi Marka, tylko jego pręgi na udach sprawiały że robiło im się go żal.
Po szkole ojciec zabrał marka do miasta.
U fryzjera chłopak został krótko obcięty, jak na ucznia przystało. Ze łzami w oczach patrzył jak spadają na ziemię jego jasne loki. Z obawy przed kolejnym laniem nie powiedział jednak nic.
Potem poszli do rymarza. Stary majster zdziwił się, bo ostatniego 17latka w krótkich spodenkach szkolnych widział lata temu. .

marek cz3
2011-02-21 20:24:02

I wten oto sposób, Marek poczuł się o dobre 5 lat młodszy. W obciętych włosach, z paskiem w gotowości, kontrolami powrotów, kładzenia się spać, i wstawania, oraz sprawdzania lekcji. No i tu nowa niespodzianka.
Pod wieczór wrócili samochodem do domu, weszli do mieszkania a tam czekała na nich już mama
- Cześć synku - powiedziała i pocałowała w policzek, tak jak to robiła jak marek był mały, po tym dała mu klapsa w pupę - I jak pupa ?? - spytała
- w porządku, to znaczy boli
- czyli w porządku - zaśmiała się mama, a Markowi zrobiły się rumieńce na twarzy.
- Myślę że musimy porozmawiać poważnie z naszym synem - powiedziała - a własnie kochanie pokaż co kupiłeś - powiedziała do męża
- Proszę, zobacz, myślę że wystarczy na naszego synka, jak będzie niegrzeczny - powiedział i podał żonie tawse.
- Ou ou, ładnie ładnie, i widzisz mareczku po co było pyskować
- Nie wiem mamo, przepraszam Cię, proszeni ebijcie mnie już zresztą jestem na to za duży, ja mam 17 lat- powiedział.
- Ale zachowujesz się jak mały chłopiec i tak cię będziemy traktować, chodź z niami do salonu, porozmawiamy. Poszli do salony i usiedli na sofach, choć Marek ledwo zasyczał przy siadaniu.
- Więc jak widzisz, trochę zmieni się teraz dyscyplina, w naszym domu - powiedział tata
- No widzę, a raczej czuję - uśmiechnął się Marek choć wcale do śmiechu mu nie było.
- Oj moje ukochane małe... - usmiechnęła się mama i poglaskała synka po główce.
- Więc - zaczął tata - będziesz dostawał solidne lania na gołą pupę, tak jak kiedyś.
- Alle tato , ja nie...
- na razie my mówimy, potem tobie damy dojść do głosu
- synku po prostu uważamy z tatą, że ostatnio za bardzo pozwalasz sobie, nie uczysz się i trzeba wrócić do starego systemu
- ale mamo lanie to nie rozwiązanie- zaprotestował Marek
- no nie wiem - wtrącił tato - pamiętasz jak paliłeś papierosy w wieku 12 lat - pamiętam - no własnie dostałes lanie paskiem, i co palisz teraz - no nie - no własnie
- ale od początku - mama - jak byłeś mały i strasznie buntowałeś się w sklepie kup to , kup tamto, żadne prośby i groźby nie pomagały, aż w końcu zaprowadziłam cię na zaplecze, zdjęłam majtki wlałam parę klapsów i problem znikł, potem hm... jak miałeś ze 11 lat, mówiłam żebyś nie grał w piłkę w domu, przyjechała Alicja , gracie sobie w piłę, a tu nagle bach, i szyba poszła, dostaliście obydwaj niezłe wciry i więcej w piłkę nie graliscie przynajmniej w domu, a jak miałeś lat 13 byłeś strasznym bałaganiarzem , a teraz nie dość że utrzymujesz porządek to i jeszcze mi pomagasz, i pamiętasz co uczyniłam żeby tak było ???
- pamiętam mamusiu, dałaś mi lanie - no więc sam widzisz synu że lanie ma na ciebie pozytywny wpływ - powoedział tata
- no ładnie się wkopałem - pomyślal
- dobrze będą też jak za dawnych czasów ograniczenia na wyjścia z domu , komputer, gry i telewizje oraz będziemy sprawdzać ci lekcję, oraz monitorowac kiedy kładziesz się spać
- no bez przesady
- cicho bo będzie jeszcze jedno lanie- marek się zdygał i już nic nie mowił
- wiec tawse, swith i pasek.. albo nie niech one leżą schowane , ale pasek powiesimy nad łóżkiem abys wrazie czego pamiętał co cie czeka, a teraz zjesz kolacje, odrobisz lekcję, umyjesz się i pojdziesz spać -
razem zjedli kolację , marek razem z mamą odrobił lekcję , umył się , a wracajęc do pokoju zobaczył że na scianie nadłóżkiem wisi pasek, połozył się pod kołdrę, przyszła mama, ucalowała go i powiedziała slodkich snow;)

Kris
2011-02-20 10:27:30

Fajne!
Jak masz jeszcze jakieś opowiadania w tym stylu, to wrzuć je proszę.

badboy
2011-02-06 23:15:43

No to dalszy ciąg tej historii:)


Marek znalazł w końcu pas. Był schowany głęboko w szufladzie, bo chłopak nie przypuszczał że będzie jeszcze kiedykolwiek potrzebny. Gruby, zużyty wojskowy pas dziadka.
Marek postawił krzesło na środku pokoju, przez oparcie przewiesił narzędzie kary i zaczął się rozbierać. Wtedy wszedł ojciec.
-Jeszcze nie gotowy? Pospiesz się i dolicz sobie dodatkowe 20 razów!
-Tak tato.
Marek zdjął spodenki i majtki i stojąc na baczność przed surowym ojcem powiedział:
-Jestem gotowy do lania.
-Podaj mi pas i poproś o karę.
Marek wziął pas i trzymając go w ręce wyciągniętej w stronę ojca powiedział:
-Proszę o wymierzenie zasłużonego lania.
Ojciec wziął pas. Owinął go sobie wokół dłoni i wskazał chłopcu oparcie krzesła.
-Na pozycję chłopcze! Stań na palcach, nogi szeroko i porządnie się wypnij.
-Tak jest – odpowiedział Marek i posłusznie wykonał wszystkie polecenia.
-Jeśli zmienisz pozycję albo nie odbierzesz kary po męsku, będą dodatkowe karne baty.
Chłopak stał na palcach czekając aż zacznie się lanie. Było mu strasznie wstyd, że w tym wieku dostanie lanie na gołą, chciał się zbuntować, ale nie potrafił. Karnie czekał na pierwszy raz.
-Dostaniesz 50 pasów, będziesz liczył – powiedział ojciec.
Spadł pierwszy raz. Potem kolejne. Marek posłusznie odliczał. Ojciec bił miarowo w równych odstępach czasu. Przerwy między kolejnymi razami były celowe. Nieposłuszny syn miał dobrze poczuć każde uderzenie. Pierwszych dwadzieścia pasów udało się jakoś wytrzymać. Jednak z każdym kolejnym głos Marka stawał się coraz bardziej chwiejny i płaczliwy. Chłopak chciał za wszelką cenę odebrać karę po męsku, a głównym tego powodem nie była obawa przed dodatkowymi pasami, ale próba uchronienia się przed jeszcze większym wstydem – płaczem, jak za czasów gdy był małym chłopcem. Ojciec bil dalej. Po 30 pasie Marek już tylko cedził słowa przez zaciśnięte zęby. Trzymał rękami kurczowo siedzenie krzesła. Ojciec w końcu, przestał go lać po purpurowych już pośladkach. 37 pas spadł na uda. Chłopak jęknął i przestępując z nogi na nogę odliczył.
-Zachowaj pozycję, bo będzie więcej.
-Tato proszę nie po udach. To wszystko będzie widać –prosił chłopak.
-Jeszcze jedno słowo i będzie 100. Radzę ci się nie odzywać i przyjąć karę w pokorze.
Ojciec lał dalej. Kolejne pasy aż do ostatniego wylądowały na udach. Po odliczeniu ostatniego razu Marek stał dalej w pozycji do lania. Nauczony doświadczeniem nie chciał zasłużyć na dodatkowe wciry. Ojciec położył pas na jego plecach i powiedział.
-Teraz pozostaniesz w pozycji do lania i przemyślisz swoje postępowanie. Za pół godziny dostaniesz karną 20-stkę.
-Tak tato.
-Jeśli pas spadnie na podłogę będą rózgi.
-Tak tato.
-Po laniu pójdziesz przeprosić mamę. A ona przygotował już nożyczki i maszynę do szycia. Posłusznie zastosujesz się do jej poleceń i obetniesz wszystkie długie spodnie do zadanej długości. Nie zgadzam się na żadne bermudy do kolan. Maksymalna długość nogawek do połowy uda. Myślę że po karze bardziej stosowne będą jeszcze krótsze spodenki. Powiedzmy 2 – 3 cm. Z resztą porozmawiam z mamą.
-Tak tato – odpowiedział marek przez łzy.
Ojciec zostawił go samego w pokoju. Chłopak wpatrywał się w siedzenie krzesła i myślał: Jak ja się pokażę w szkole w takich krótkich szortach? Przecież nawet pierwszaki noszą długie spodnie. W dodatku jego uda były równie purpurowe jak pośladki. Ale będzie wstyd gdy je wszyscy zobaczą.
Marek stał pochylony nad oparciem krzesła z wypiętym czerwonym tyłkiem i pasem na plecach. Miał ochotę wstać i rozmasować obolałe pośladki i uda, ale bał się że gdyby ojciec to zobaczył, to dostał by kolejne baty.
Po pół godzinie usłyszał kroki ojca. Ojciec wziął do ręki pas i powiedział:
-I co, zastanowiłeś się nad sobą?
-Tak tato, przepraszam. Proszę nie bij – prosił chłopak.
-Cisza! Co postanowiłem, to postanowiłem. Będzie lanie.
Ojciec owinął pas wokół ręki i zaczął dalsze wymierzanie kary. Marek był bliski łez. Kolejne pasy spadające na obity już tyłek były straszne. Krótka przerwa w laniu w miast przynieść ukojenie, pogorszyła sytuację. Lanie było bardziej dotkliwe. Ojciec bił miarowo posuwając się od środka pośladków do połowy ud syna. Po 12 pasie chłopak zaczął płakać. Ojciec powiedział:
-Przestań się mazać i zachowuj się jak mężczyzna, bo będzie więcej.
Marek ostatkiem sił ścisnął dłońmi siedzenie krzesła i jakoś dotrwał do końca lania.
-Wstań – rozkazał ojciec.
Marek podniósł się i stanął z obolałym tyłkiem i łzami w oczach naprzeciw surowego ojca.
-Ubieraj się i marsz do mamy.
-Tak tato.
Marek założył majtki i spodenki, zapiął pasek i powiedział:
-Dziękuję tato za wymierzenie zasłużonego lania, obiecuję poprawę.
-Możesz odejść. Pilnuj się. Jutro pójdziemy razem do rymarza a on przygotuje bicz szkocki „na miarę” dla ciebie.
-Tato proszę nie.
-Cisza! Bo będzie lanie!
-Przepraszam tato.
-Możesz odejść.
Marek wrócił do salonu, masując pośladki stanął naprzeciw matki, która przygotowała maszynę do szycia, nożyczki i nici. Jego wszystkie długie spodnie leżały na stole w trzech kupkach. Marek stanął prosto i powiedział:
-Przepraszam mamo.
-Opuść szorty – kazała mama.
Marek zdębiał.
-Ale mamo, ja już jestem prawie dorosły.
-Nie dyskutuj, bo zawołam ojca.
Marek bojąc się lania, zaczął rozpinać pasek spodenek.
-Szybciej, nie mamy całego dnia.
Marek rozpiął rozporek i opuścił spodenki do kostek.
-Majtki też! – kazała mama.
-Ale...
-Nie dyskutuj tylko zdejmuj majtki i pochyl się.
Marek wykonał polecenie, cały czerwony pochylił się a mama podziwiała efekt pracy wychowawczej ojca. Dotknęła jego pośladków i powiedziała:
-Boli? Warto było?
-Tak mamo, boli i nie było warto.
-Wstań – kazała mama.
Marek zasłonił przyrodzenie i wstał.
-Ręce wzdłuż ciała.
Marek posłusznie wykonał a jego wstyd sięgnął zenitu, gdy mama zauważyła na wpół stojącego penisa syna.
-Co to ma znaczyć, dobrze się bawisz? Pochyl się!
Marek znów się pochylił, a mama wymierzyła mu 10 silnych klapsów na pośladki.
-I co lanie jak małego chłopca się podoba?
-Nie mamo.
-Wstań i pokaż się.
Marek wstał. Dzięki laniu jego ptak na szczęście opadł.
-Mali chłopcy jak ty nie miewają erekcji, a jeśli się zabawiają dostają za to w skórę. Pilnuj się, bo następnym razem poproszę ojca by się z tobą policzył.
-Tak mamo.
-Zdejmij spodenki i majtki całkiem i chodź ze mną do stołu.
Podeszli do stołu a mama zaczęła tłumaczyć.
-Teraz przygotujesz samodzielnie odpowiednie spodnie dla ciebie. Oczywiście krótkie. Ułożyłam twoje spodnie na trzech kupkach. Pierwsza ma mieć nogawki nie dłuższe niż 25 cm, druga 10 cm i trzecia 5 cm. Weźmiesz nożyczki i centymetr i sam obetniesz je do właściwej długości. Potem pokarzę ci ja Obszyć nogawki na maszynie. Rozumiesz?
-Tak mamo.
Marek wziął się do dzieła a jego długie spodnie kolejno traciły swoje nogawki. Gdy skończył. Mama pokazała mu jak ma szyć, obszywając nogawki jednej pary. Jakoś Markowi się udało temu sprostać i po dwóch godzinach miał całą masę szortów różnej długości i ani jednej pary długich spodni. Mama wybrała zielone spodenki o długości nogawek po wewnętrznym szwie 5 cm. Marek posłusznie je założył i zobaczył, że nie zakrywają nawet części jego śladów na udach. Ale wstyd – pomyślał, ale bał się cokolwiek powiedzieć. Mama kazała mu przejść się przed jej oczami i podziwiając swe dzieło powiedziała:
-No wreszcie wyglądasz jak posłuszny syn. Od dziś chodzisz wyłącznie w szortach. Twój mundur szkolny i garnitur leży na twoim łóżku. Nie muszę chyba dodawać, że spodnie też skróciłam.
-Tak mamo.
-Możesz iść do siebie.
Marek poszedł do pokoju, po drodze zauważył w dużym lustrze w przedpokoju, że jego spodenki na pewno nie osłaniają jego obitych ud. W końcu został sam. Myśląc o następnym dniu w szkole rozpłakał się. To była ponad jego siły, ale jak to zmienić. Może w szkole zakażą mu krótkich spodni? Może ktoś mu pomoże? Może rodzice się zlitują?
Nie wiedział co będzie dalej. W dodatku jutro ten rymarz i dyscyplina na miarę. Co ojciec ma na myśli? Resztę dna spędził w swoim pokoju, a po kolacji został wysłany wcześnie do łóżka. Gdy wszedł do swojego pokoju, zobaczył na biurku kratkę i foliowy worek. Przeczytał: To ci się przyda. – charakter pisma mamy. Sięgnął do środka i wyjął cztery pary szarych skarpet do kolan z dwoma czerwonymi pasami.
Był przerażony. Nad biurkiem zauważył na półce długi żółty cane.
Po kolacji Marek został wysłany do łóżka. Na pościeli leżała piżama. Chłopak rozebrał się i stojąc tyłem do lustra obejrzał swoje pośladki. Były czerwono - sine, podobnie jak uda, których ból był najbardziej dotkliwy przy każdym kroku i siadaniu.
Marek sięgnął po piżamę. Założył pasiastą, staromodną koszulę i nagle stwierdził że mama obcięła nawet nogawki spodni od piżamy. Założył je i zobaczył, że sięgają do połowy uda.
-Nawet piżama ma krótkie spodenki - pomyślał. Po czym położył się do łóżka. Tej nocy spał na brzuchu. Obudził się wcześniej niż zwykle. Świtało. Nagle spodenki szkolne leżące na fotelu przypomniał mu cały koszmar. Do szkoły w szortach! Zamknął oczy i myślał jak to będzie.
Nagle wszedł ojciec.
-Ty jeszcze w łóżku?
Marek zdębiał.
-Wstawaj i do łazienki! - rozkazał ojciec. Marek powoli wstał i poszedł się umyć.
Po porannej toalecie wrócił do pokoju, gdzie ojciec juz czekał na niego z rózgą.
Marek spojrzał na ojca z przerażeniem i powiedział:
-Tato, nie bij, przecież wczoraj dostałem lanie.
-Wiem. ale teraz będzię lanie ku pamięci.
-Tato proszę...
-Nie dyskutuj! 20 razów.
-Tato...
-30!
-Tato proszę...
-Pochyl się, bo będzie 40 i to na goło!
Marek podszedł do łóżka i oparł ręce na pościeli.
Stał tak przez chwilę, a ojciec przeciął kilka razy powietrze trzcinką.
-Nogi szeroko, na palce i wypnij się.
Marek wykonywał kolejne polecenia. Poczuł jak flanelowe spodenki opinają jego, ciągle obolałe, pośladki. Ojciec zaczął bić. To nie był pas. Cane ciął jak żądło, jak ostry nóż, przepełniał bólem całe ciało chłopca. 10 raz spadł na granicy pośladków i od. Chłopak jęknął i skulił tyłek.
-Wypnij! - powiedział ojciec.
Marek wypiął tyłek. Ojciec uderzył, a Marek po raz kolejny skulił pośladki.
-Wypnij!
Spadł kolejny raz.
-Wypnij!
Kolejny, itd.
3 ostatnie spadły poniżej końców nogawek szortów. Marek znów płakał.
-Ubieraj się. Za 10 minut śniadanie.
Ojciec powiesił cane i wyszedł.
Marek wstał, zdjął piżamę i zaczął się ubierać. Założył białą koszulę i krawat. Potem spodenki. Ojciec wcześniej powiedział mu, że majtki są zbędne. W końcu założył podkolanówki, czarne półbuty i marynarkę z emblematem szkoły. Stanął przed lustrem i o zgrozo stwierdził, że wygląda jak 10 lat wcześniej. Po prostu grzeczny chłopiec w szortach.
Odwrócił się tyłem i zobaczył, że spod jego szortów do połowy uda widać czerwone slajdy na udach. Był zrozpaczony. Nie dość, że ten mundurek. Nie dość, że krótkie spodenki. Nie dość, że dostał lanie, to jeszcze wszyscy zobaczą, że był bity.
Przerażony poszedł do jadalni.
Po śniadaniu wyruszył w drogę do szkoły. Sąsiadka była zdziwiona i zachwycona jego nowym strojem. Wyrażając uznanie, stwierdziła że to dobry pomysł te szorty i że jej syn też takie dostanie. Ludzie na ulicy byli mniej wylewni, ale Marek czuł ich wzrok na swoich nagich udach. W końcu dotarł na przystanek. Jego koledzy zanosili się śmiechem.
-Ładne nogi O'Bryan.
-Dajcie spokój.
-No co, znów jesteś grzecznym chłopcem w krótkich spodenkach?
-Nie!
-Oj, chyba byłeś niegrzeczny-powiedział Tom gdy zobaczył czerwone pręgi i klepnąwszy Marka w uda zapytał:
-Była lanie?
Marek był cały czerwony.
-Chłopaki, on dostał wciry! Patrzcie na jego uda!
Wszyscy ciekawie spojrzeli i zobaczyli czerwone pręgi. Przyjechał autobus. Chłopcy wsiedli do środka. Marek był atrakcją poranka. Ciekawscy pasażerowie patrzyli na jego gołe nogi, a on wiedział, że oni wiedzą, że był lany.
Na następnym przystanku wsiadł Alan. Zobaczył Marka i całą ferajnę i zrobiło mu się go żal. Stanął obok niego i zapytał:
-Za co dostałeś?
-Za pyskowanie i nieuctwo. Mój stary zwariował. Nie dość, że zlał mnie jak szczeniaka na goły tyłek, to jeszcze te spodnie. Wszystko widać.
-Widzę -odpowiedział Allan - pewnie dalej bili?
-A jak myślisz?
-Myślę, że tak. Ale wiesz, masz fajne nogi i jesteś w tych szortach całkiem sexy.
-Przestań. - Marek wiedział, że Allan ma ciągoty do facetów. Z resztą na imprezie próbował się do niego dobierać po pijaku.
-Brakuje jeszcze do szczęścia żebyś ty mnie molestował - dodał z przekąsem.
-Daj spokój mówię poważnie. Dziewczyny będą zachwycone. Nie pamiętasz jak przychodziły na nasz wf tylko po to, żeby pooglądać sobie nasze nogi.
-Pamiętam
-Zrobisz furorę.
-Przestań! Nie widzisz, że widać ślady.
Allan znów spojrzał na nogi Marka.
-Rzeczywiście, ale mam pomysł. Dam ci dziś moje spodnie, a ja jakoś przeżyję jeden dzień w szortach. Jutro przyniosę drugą parę dla Ciebie. Będziesz mógł się przebrać w długie spodnie w drodze do szkoły.
-Bredzisz.
-Nie. Na prawdę się z tobą zamienię.
Chłopcy wysiedli z autobusu. W drodze do szkoły zamienili się spodniami w krzakach. Allan nie mógł odmówić sobie okazji zobaczenia Marka bez spodni. Gdy stwierdził, że Marek nie ma majtek, pojął że to była nagroda za poświęcenie. Poszli do szkoły.
W drodze do szkoły Allan spotkał niestety swoją siostrę.
-Allan, dlaczego jesteś w szortach?
-No ja...
-Lubisz krótkie spodenki?
-No... - Allan nie mógł wydusić słowa.
-W takim razie powiem o moim odkryciu rodzicom. Na pewno się ucieszą.
-Proszę nie. Ja tylko...
-Przestań. Powiedzmy, że to będzie kara za to że mi dokuczałeś. Myślę, że przekonam rodziców do krótkich spodenek dla ciebie. Masz to jak w banku.
-Nie, tylko nie to.
-Powiedziałam. W przeciwnym razie powiem ojcu, że zniszczyłeś jego ulubione pióro.
-Nie mów.
-Dobrze, ale ty sam powiesz rodzicom, że chcesz znów nosić szorty.
Allan nie miał wyjścia. Wiedział, że ojciec wygarbowałby mu skórę na tyłku za to nieszczęsne pióro. Zgodził się.
Załamany poszedł do szkoły.
-Nie martw się. To nie jest takie straszne. Idzie lato, z resztą ty nie dostałeś w skórę.
-No nie wiem.
-Spoko. Biedzie nas dwóch. Nie przynoś mi długich spodni. A w nagrodę będziesz mógł do woli gapić się na moje nogi - zadrwił Marek chcąc pocieszyć kolegę.
Chłopcy poszli do szkoły. marek po drodze przestraszył się ojca i postanowił z powrotem założyć krótkie spodenki. dzięki temu Allan mógł ostatni dzień cieszyć się długimi spodniami w szkole. W szkole wszyscy byli zachwyceni. Dziewczyny patrzyły pożądliwie na nogi Marka, tylko jego pręgi na udach sprawiały że robiło im się go żal.
Po szkole ojciec zabrał marka do miasta.
U fryzjera chłopak został krótko obcięty, jak na ucznia przystało. Ze łzami w oczach patrzył jak spadają na ziemię jego jasne loki. Z obawy przed kolejnym laniem nie powiedział jednak nic.
Potem poszli do rymarza. Stary majster zdziwił się, bo ostatniego 17latka w krótkich spodenkach szkolnych widział lata temu.
-Słucham Pana - zwrócił się do ojca Marka.
-Potrzebuje tawse dla syna.
-Rozumiem. Czy to ten chłopak?
-Tak to on - potwierdził ojciec.
-Chłopcze podejdź tu.
Marek podszedł do rymarza. Majster zmierzył go wzrokiem i powiedział:
-Jakieś 17 lat, silne uda i mocne pośladki. Mam coś dla Pana.
Podał ojcu Marka gruby tawse.
-Kiedyś go zrobiłem dla mojego syna, leży ostatnio nie potrzebny, ale jest wypastowany, giętki i odpowiednio ciężki dla dorastających chłopców. Myślę że się nada.
-Dziękuję, ile płacę? - zapytał ojciec.
-Nie wypróbuje pan?- dodał zdziwiony rymarz.
Marek zdębiał. lanie na oczach obcego faceta, to już chyba przesada - pomyślał.
-Dalej chłopcze, pochyl się! - powiedział ojciec.
-Przepraszam Pana, ale sądzę że w jego wieku konieczne jest lanie nago, dla uzyskania pożądanego efektu wychowawczego.
-Słyszałeś, wstań i spuszczaj spodenki - powiedział ojciec.
Marek cały czerwony powoli rozpiął pasek, guzik i rozporek szortów i opuścił je do kostek. Pochylił się i złapał rekami za podudzia. Modlił się, żeby nikt nie przyszedł do sklepu. Oczom majstra ukazał się jego czerwono - siny tyłek i uda.
-Widzę, że dobrze go Pan wyćwiczył.
-Tak. ostatnio jest bardzo krnąbrny.
To go z pewnością uspokoi i utrzyma w ryzach. Proszę mu przylać. - zachęcał majster.
-Marek pochyl się bardziej i wypnij tyłek porządnie.
Chłopak posłusznie wykonał polecenie i dostał 10 bolesnych batów. To nie był pas ani cane. To było straszne. Dwupalczasty bicz szkocki zostawił piękne purpurowe ślady na pośladkach i udach. Co gorsza zawijał się i lanie objęło również wrażliwe przyśrodkowe powierzchnie ud.
-I co Pan sądzi? - zapytał rymarz.
-Bardzo poręczne i skuteczne narzędzie. I co Marek? - zapytał ojciec syna.
-Tato, proszę nie bij, to strasznie boli.
-Właśnie o to chodzi.
Ojciec wymierzył Markowi po 2 razy na uda. Chłopak podskakiwał niemal pod sufit.
-Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Proszę poczekać.
Rymarz złapał Marka za barki i zmusił do maksymalnego skłonu, wypinając jego pośladki.
-Proszę mu wlać porządnie, niech nauczy się z pokorą odbierać karę.
Ojciec wlał Markowi po 10 raz na uda i pośladki. Rymarz ledwie utrzymał chłopaka w pozycji. Marek płakał jak dziecko.
-Dziękuję za pomoc - zwrócił się Ojciec do rymarza.
-Nie ma za co. To dla jego dobra.
-Ile płacę?
-Nic. Wszystko dla wychowania tego chłopaka na ludzi.
-Dziękuję.
-Mogę polecić Panu jeszcze trójpalczasty tawse, ale na to trzeba będzie poczekać.
-Zamówię.
-Bardzo dobrze. Proszę pamiętać o aplikacji na nagie pośladki lub uda. Z resztą widzę, że Pana syn chodzi w krótkich spodenkach, więc z dostępem do ud nie ma problemu.
-Tak jest.
Ojciec złożył zamówienie a Marek stał pochylony z gołym czerwono -sinym tyłkiem.
-Chłopcze załóż szorty.
Marek ubrał się i dziękował Bogu że nikt nie widział go w sklepie poza ojcem i majstrem.
Razem z tatą wrócił do domu. tak zaczął się nowy rozdział jego życia. W myśl zasady, że krótkie spodenki i regularne lanie poskromi każdego rozbuchanego dorastającego syna.

Kris
2011-02-05 15:21:35

No pewnie!

Pisz albo wklejaj co tylko masz ciekawego w tej tematyce :-)

badboy
2011-02-05 03:14:48

Istnieje ciąg dalszy. Ktoś chce poczytać?

badboy się kłania

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Oddymianie,przepusty kablowe,promat pestki moreli gorzkiej