Spanking - filmy, opowiadania, zdjęcia, dyskusje

Spanking forum

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Dodana została kategoria opowiadań M/m i m/m. Do tej części przeniesione są wszystkie pasujące opowiadania, szczególnie opowiadania Pawła.

#1 2010-12-21 22:56:57

 Kris

Administrator

Punktów :   

Mikołajka

Mikołajka - autorstwa Pawła (GG - 4687554, e-mail - [mail]pawelekg@tlen.pl[/mail])
z nieistniejącej już strony http://spankyyy.fm.interia.pl

Zamiast świętego Mikołaja, przybyła do mnie na święta święta Mikołajka. Wyglądała jednocześnie srogo i słodko, oczy jej lśniły blaskiem spod czerwonej czapy i ropromieniał ją radosny, świąteczny uśmiech. W dłoni trzymała okrągłą, grubą deskę do chleba. Powiedziała, że byłem bardzo niegrzeczny i dostanę lanie za cały rok. Stanowczym tonem nakazała mi ściągnąć spodnie i majtki, co zrobiłem posłusznie mimo wielkiego zdumienia - nigdy nie słyszałem, że istnieją święte Mikołajki.... jednak ból, który teraz czuję w pośladkach jest najlepszym dowodem ich istnienia. Kiedy stałem w koszuli z opuszczonymi do ziemi spodniami i majtkami, Mikołajka powiedziała, że casłkienm mam je zdjąć, a także koszulę. Posłusznie więc rozebrałem się do naga, a moja erekcja zdradzała mnie całkowicie. Mikołajka rzekła, że oduczy mnie tego raz na zawsze. Po czym podeszła do mnie, obróciła mnie za ramię i wymierzyła pierwsze kilka razów: przez oba luźno zwisające pośladki. Po chwili uderzenia stały się mocniejsze, aż po chwili tyłek już nieco rozbolał i erekcja opadła. Dalsze uderzenia spadały z boku, raz w jeden, raz w drugi pośladek. Po paru minutach mój tyłek był czerwony i nabrzmiały. Mikołajka przerwała, rozejrzała się, biorąc się pod boki i stwierdziła, że mam w pokoju bałagan, mimo iż święta za pasem - nie ma nawet gdzie położyć swego czerwonego płaszcza. Zdjęła i kazała mi go powiesić w przedpokoju. Kiedy posłusznie zaniosłem płaszcz i, ciągle goły, powróciłem do pokoju, Mikołajka stała na środku, dzierżąc w dłoni wieszak z kolekcją zgromadzonych przeze mnie narzędzi do bicia. "Do dużego pokoju!" powiedziała stanowczo i chłodno. Nieco się zląkłem. W pokoju kazała mi stanąć na środku i wypiąć tyłek. Zrobiłem to, lecz była najwyraźniej niezadowolona - kazała stanąć w rozkroku, po czym włożyła mi rękę w krocze szczypiąc mnie boleśnie między pośladkami - "Chcę, aby to miejsce było cały czas dobrze widoczne, rozumiesz?". I tak zaczęło się bicie dyscypliną, dynamicznie, raz w jeden, raz drugi pośladek, z ciągłymi upomnieniami, bym nie łączył pośladków, tylko cały czas rozluźniał je jak najmocniej wypinając tyłek. W ten sposób, wraz z narastającym nabrzmieniem i podnieceniem, czułem, że moje pośladki rozkładają się coraz bardziej, a odbyt jst coraz luźniejszy, niemal na wierzchu. Powolutku pieczenie stawało się nieznośne, choć do dyscypliny byłem trochę przyzwyczajony. Potem Mikołajka stanęła troszkę bardziej z przodu i razy -coraz silniejsze- zaczęly spadać generalnie na środek mego tyłka, a ja zacząłem cicho mówić "aua"... "Pupa już czerwona", stwierdziła i podeszła dużo bliżej, mówiąc "klękaj". Próbowałem przebłagać ale nie zdało się to na nic, po chwili klęczałem na środku pokoju, a razy dyscypliny spadały na moje lewe biodro, po czym rzemienie zawijały się i lądowały gdzieś z tyłu na pośladkach, raz wyżej, raz na udach. Pirekło strasznie, kiedy Mikołajka przeszła wolnym krokiem na moją drugą stronę i tak dostawałem z drugiej strony. Na końcu miałem czerwone i piekące pośladki jak skrzydła motyla, aż na udach pręgi, a miejsce, gdzie się łączą, w kolorze ciemnego fioletu. Skóra była sucha i szorstka-czułem pod dotykiem siateczkę pręg i gorąco bijące z pośladków. " CZy ja Ci pozwoliłam?!" i kolejne smagnięcia spadły tym razem na górze, na tyłek, biodra, zawijając się boleśnie z boku, aż zawyłem z bólu.Po chwili przerwy, kiedy patrzyła na mnie, niejako podziwiając swoje dzieło, zapytała, czy boli. Potwierdziłem uśmiechając się lekko. Trzęsły mi się nogi, tyłek był opuchnięty, ale było przyjemnie. Mikołajka także się uśmiechnęła mówiąc "Ale ja jeszcze nie skończyłam". Usłyszałem: "Pojdź do pokoju i przynieś smycz". No cóż, znała najwyraźniej cały asortyment, który zgromadziłem. Z lękiem przed tym, jaki ból będzie, jak tym ciągnie, wziąłem smycz do ręki i wróciłem do pokoju. Podałem jej smycz do ręki i nawet nie zdążyłem się odsunąć ani obrócić - od razu zamachnęła się i pierwsze cięgi spadły na moje biodra, zawijając się z tyłu na pośladkach. Ten ból był inny, było to raczej mocne cięcie, piekące i tępe. Próbując się zasłonić, obracałem się, lecz na próżno. Smycz cięła albo przez biodro w dół, albo odwrotnie, z drugiej strony, lądując na biodrze. Wyjąc z bólu przestałem się wiercić. Wówczas razy ustały i znów kazała mi stanąć w rozkroku i wypiąć dobrze tyłek. Nogi mi się trzęsły, xcaały drżałem, więc musiałem oprzeć dłonie na kolanach. I tak moja chłosta potoczyła się dalej. Mikołajka siekała moją pupę smyczą, co jakiś czas zmieniając stronę, tak więc moje pośladki puchły równomiernie. Najgorsze było, kiedy koniec smyczy lądował w okolicy przedziałka, wyżej lub w tym słodkim, delikatnym miejscu, które bolało okropnie. Krzyczałem przy każdym smagnięciu i odruchowo ręce wędrowały mi do tyłu. "Wolisz wyżej?" zapytrała mnie ze złością i kolejne kilka razy z rzu smycz spadała wysoko na moich pośladkach, co piekło i cięło równie mocno. Po chwili nastąpiła przerwa, a Mikołajka powiedziała, że da mi troszkę odpocząć. Zaprowadziła mnie do lustra, żebym mógł obejrzeć swoje - istotnie zmaltretowane - pośladki. Cała pupa była czerwona, wiśniowa. U dołu, na udach, były pręgi po smyczy. Wokół całego przedziałka były sinawe, poziome pręgi, a na górze, na plecach, krwistoczerwone. Środek i dół pupy był dodatkowo opuchnięty od pierwszych razów deską. Cały tyłek pulsował żarem, gorącem, napuchnięty. Kiedy patrzyłem w lustro, powoli opanowywało mnie nieziemskie podniecenie. Ból i erekcja łączyły się w jedno. Mikołajka ujęła moją dłoń i poprowadziła w środek, w przedziałek, gorący i spocony. Wciśnęła ją do środka mówiąć "Tam Cię jeszcze nie boli, prawda?" Mój ptaszek stał sztywno na baczność, a ręka była cała mokra od potu, jak i włosy w środku. "Tak" powiedziałem. "Ale będzie bolało", powiedziała. "Bardzo będzie bolało". Mój tyłek nosił poziome ślady pręg, gdzieniegdzie poprzecinane czerwone kropki - te mniejsca bolały bardziej. Poza tym opuchlizna i siniaki po początkowym biciu deską zniknęły. Pupa była czerwona przez cały prawie następny dzień, ale dziś już tylko nosiła zwykłe ślady po biciu. Wokół przedziałka miałem sinawe zgrubienia, niżej przechodzące w śłady pręg, zawijające się u góry ud. Tyłek wypoczął. Trochę.... Pojawiła się tak samo, jak i poprzednim razem, z deską w ręku. Takim samym stanowczym tonem zmusiła mnie do posłuszeństwa, a kiedy byłem nagi, tak samo dostałem kilka uderzeń deską w luźno wiszące, jeszcze bolące o przedwczorajszego lania pośladki. Z uśmiechem, który mnie przestraszył, nakazała mi, bym się płasko położył na brzuchu na biurku. Biurko jest niskie, tak więc nogi miałem ugięte w kolanach. Oparłem się na łokciach i z niepokojem obejrzałem za siebie. Podeszła do mnie i powtórzyła, że mam położyć się płasko. Docisnęła mój brzuch do blatu. Ułożyła mnie troszkę na skos, tak że kroczem leżałem na rogu i podnosząc je w naturalny sposób wypinałem pośladki. Ujęła moje dłonie i pociągnęła wprzód, daleko, jak tylko mogłem sięgnąć. Poczułem się zupełnie bezbronny i wyeksponowany. Próbowałem złączyć choć trochę pośladki, ale musiałbym cofnąć ręce i unieść brzuch do góry....na co Mikołajka zareagowała natychmiast upomnieniem, klapsem i poprawieniem pozycji. "Zaczekaj chwilę na mnie" powiedziała i wyszła. Bałem się ruszyć, lecz ze strachu zaczęły mi drżeć nogi i ręce. Mikołajka wróciła i dotknęła delikatnie samego środka mego tyłka, opuszkiem palca masując odbyt rzekła "Jesteś dokładnie tak wyeksponowany, jak tego chcę.Będziesz tak wypinać się na każde uderzenie i nie warz się zmienić pozycji ani na jotę, bo wyegzekwuję ją większym bólem.Rozumiesz?" Kiwnąłęm głową, po czym powiedziała, abym się odwrócił. W rękach trzymała lustro, w którym zobaczyłem swój tyłek wypięty tak, że aż zrobiło mi się wstyd. Całe moje krocze było na wierzchu. Między rozłożonymi nogami zwisała moszna i członek, opuszczony - chyba ze strachu. Wyżej widać było brązowy pierścień odbytu, zupełnie rozluźniony, jakbym właśnie wypinał się czekając, aż ona włoży mi tam palce. A po bokach widniały wypięte, szeroko rozpostarte na obie strony pośladki. Teraz dopiero zrozumiałem, jak wypięty, wyeksponowany jestem. Zrobiło mi się wstyd i żal i ogarnął mnie jeszcze większy strach. Zauważyła to i powiedziała "Mam nad tobą pełną kontrolę, zrobię co będę chciała....więc wyluzuj się, abyś dokładnie tak pozostał przez całe lanie...masz się nie napinać, nie ruszać, tylko tak trwać, tak wypięty. Nie waż się wiercić, bo Cię zatłukę. Rozumiesz?" "Tak" powiedziałem jękliwie. Odwróciłem głowę do przodu i spróbowałem się rzeczywiście rozluźnić, po prostu wyciągnąć na tym biurku, przywierająć brzuchem do blatu. Na blacie leżał na szczęście ciepły koc. "Będę Cię bić tak długo, jak długo zechcę", powiedziała, odkładając lustro. Po chwili poczułem na pośładkach znajomy dotyk deski z przedwczoraj. Przyłożyła ją równocześnie do obu pośladków. Czując ten dotyk jakoś rozluźniłem się jeszcze bardziej, jakbym odnalazł w tym dotyku oparcie. Po chwili deska przesunęła się w prawo....a w następnej chwili uniosła się i uderzyła z impetem i trzaskiem qw mój prawy pośładek, a potem znów i znów, a potem niżej, i znowu i znowu. Po prawym pośladku roztaczał się ból i pieczenie. Bolał mięsięń i piekła skóra i raptem razy zaczęły spadać na lewy, a potem znów na prawy i na zmianę. CZułem jak tyłek puchł i bolał, lecz z całej woli starałem się jak najbardziej wypinać pupę, wyciągałem ręce do przodu z całej świadomości, choć mimowolnie po kolejnych razach podkurczałem tyłek. "Masz leżeć i rozlużniać pupę. Nieważ mi się napinać" mówiła i uderzała coraz silniej. Po każdym razie pośladki trzęsły się jak galareta. Raptem uderzenia stały się delikatniejsze, lecz w oba pośladki jednoczśnie. Przy trzecim razie uderzenie było odrobinę mocnijsze i poczułem, że zapiekł mnie troszkę odbyt, i potem znowu i znowu i znowu....Później Mikołajka znowu przyłożyła deskę równo do obu pośładków, poruszając troszkę na boki. "Rozluźnij się" powtórzyła znowu. I raptem uderzyła mnie z całej siły, a tyłek zapiekł mnie niemiłosiernie- jakby prosto w odbyt, razem z okropnym bólem pośładków, spłynął żywy ogień. ZAwyłem z bólu i skurczyłem się cały, na co usłyszałem, że mam z powrotem przyjąć pozycję. Przy drugim razie stało się to samo, a odbyt piekł mnie niesamowicie. Po trzecim razie Mikołajka powiedziała, że traci cierpliwość. Wzięła znów lustro i ujrzałem w nim moją czerwoną pupę, wypiętą, niemal rozłorzystą jak dolina, z ciemniejszym, już troszkę obrzękniętym odbytem pośrodku, z sińcami u dołu pośładków, z okrągłymi czerwonymi śladami wysoko na udach. Podnieciło mnie to, poza tym miałem chilę przerwy. "Kładź się" powoiedziała odkładając lustro i znów odrwóciłem głowę do przodu i wciągnąłem ręce. Zobaczyłem kątem oka, jak sięga po mały, delikatny pejczyk, z miękkiej skóry, który kupiłem sobie właśnie specjalnie do bicia w odbyt. Jednak następne uderzenie znowu było deską z całej siły przez oba pośladki i znowu zawyłem z bólu. Po następnych kilku uderzeniach odbytnica i dół pupy piekły i bolały tak, że nie mogłem już wytrzymać i wyłem z bólu po każdym rąbnięciu, aż przerwy między kolejnymi razami robiły się coraz dłuższe. Mikołajka zniecierpliwiła się wreszcie i kazała mi wstać. Pupa bolała bardzo mocno, ale najbardziej piekła mnie odbytnica i sam środek. Między pośladkami czułem po prostu ogień, ciągłe pieczenie. Kazała mi stanąć prosto i dała w ręce deskę. "Połóż go na niej, przyłóż równo i mocno". W pierwszej chwili nie zrozumiałem co mam zrobić, ale po chwili załapałem. Ułożyłem mojego penisa na desce i dotyk drewna spowodował natychmiastową, silną erekcję. Przesunęła moje ręce bliżej tułowia i kazała mi stanąć prosto, z głową prosto przed siebie, po czym wzięła mały biczyk i smagnęła mojego penisa, leżącego w pełnej erekcji na desce. Poczułem delikatny ból i pieczenie i jeszcze dwa uderzenia. Teraz nie czułem bólu pośładków ani pieczenia z tyłu - cały ogień skoncentrowany był w penisie; napletek zsunął się do góry pod wpływem smagnięć i na końcu dostałem prosto w żołądź. "Kładź się z powrotem" powiedziała wskazując biurko. Zwijając się z bólu położyłem się, po czym znowu docisnęła mój brzuch i pociągnęła za ręce i tłuczenie przez oba pośladki i odbyt zaczęło się od nowa. Po koleujnych sześciu czy siedmiu razach zacząłem znów jęczeć i płacząc znów musiałem wstać i położyć penis na deskę jeszcze raz, a potem odgiąć się do tyłu trzymając deskę ponad nim - i tak piekł mnie cały. A potem dostałem resztę razów deską, w sumie było ich chyba dwadzieścia - tylko dwadzieścia.... Po tym laniu moja pupa była czerwona cały następny dzień, a odbyt cały obrzęknięty i siny. Na skórze pośladków widać wyraźnie śłady po desce: okrągłe, jak placki, jakby byłą podpieczona na patelni. Odbyt jeszcze mnie piecze przy dotyku i ruchu....Całe pośładki, cała pupa boli mnie tak, że nie mogę swobodnie założyć nogi na nogę ani usiąść.... Penis szybko porzestał mnie piec, z jakąś godzinę po tej chłoście..... Każdemu i każdej z Was życzę spotkania Mikołajki, która, tak jak i moja, spełni wasze marzenie.

Offline

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
nieruchomości hiszpania nieruchomości hiszpania